Krystian Szadkowski - Zła pogoda na wybory

Lepiej (nie) robić nic, niż uczestniczyć
w wynajdywaniu oficjalnych sposobów czynienia
widzialnym tego, co Imperium uważa za już istniejące.

Alain Badiou

Zła pogoda na wybory, powtórzyłby pewnie dziś narrator jednej z powieści zmarłego 18 czerwca Jose Saramago. Najgłośniej przemilczana z książek ostatniego roku, Miasto białych kart (Ensaio sobre a Lucidez), jest wspaniałą przypowieścią o początku końca pewnej zakrzepłej władzy. To świetny przepis na współczesną formę obywatelskiego oporu.

Książka opowiada historię pewnego bliżej nieokreślonego miasta, którego mieszkańcy (podobnie jak pozostali obywatele kraju, w którym znajduje się owo miasto) nie porozumiewając się ze sobą uprzednio, postanowili wrzucić do urn czyste karty do głosowania odrzucając proponowany wybór w całości. Ten gest zostaje odczytany przez władzę jako zamach na demokratyczne instytucje odsłaniający fakt, że jest ona potrzebna jedynie sama sobie. „Pasywna agresywność” nawołująca do powstrzymania się od kompulsywnego działania, które rozgrywa się w obrębie istniejącego pola, nie restrukturyzując go, jest zbliżona do Benjaminowskiej koncepcji strajku generalnego czy autonomistycznej odmowy pracy.

Czym jest zatem demokracja według Saramago? Prawdziwa, jest rządem ludu, rządami równych. Zawsze korumpowanymi jednak przez jakąś pasożytniczą formę władzy. Szczególnie w momentach, gdy ta traci swoją legitymizację (choćby zdobytą w procesie wyborczym). Wybory odbywające się w systemie demokracji reprezentatywnej dla Saramago cechuje fundamentalna sprzeczność. Jest to bowiem proces, w którym wyborca wyzbywa się swojej realnej władzy, cedując ją na reprezentanta. Noblista zawsze miał przecież przed oczyma rodzaj organizacji społecznej pozbawionej rozróżnienia na panów i niewolników. Z tego powodu właśnie każdy oddany głos w wyborach musiał jawić mu się jako sprzeniewierzenie się woli politycznej, którą w tym procesie oddaje się kandydatowi, rezygnując z własnego działania.

Stoimy w obliczu radykalizacji sprzeczności wskazanej przez Saramago. Oddając ważny głos w dzisiejszych wyborach, obojętnie na którego z dostępnych na liście kandydatów, wyrzekamy się naszej woli do zmiany obowiązującego układu sceny politycznej. Demokracja jest bowiem przede wszystkim możliwością stałej krytyki siebie samej. Pozbawiając ją tej funkcji skazujemy się na utrwalanie kłamstwa.

W jednym z tekstów Saramago pisał:

"poddajmy demokrację w wątpliwość we wszystkich jej aspektach, przy każdej okazji. Bo jeśli nie zdołamy wymyślić jej na nowo, stracimy nie tylko ją, ale też nadzieję, że pewnego dnia na ziemi będą przestrzegane prawa człowieka. A to byłaby największa porażka naszych czasów, piętno zdrady, od którego ludzkość nie uwolniłaby się już nigdy."

Kiedy ten felieton ukazuje się na stronach Ha!artu, stojąc nad urną przypominam sobie motto, które Jose Saramago umieścił na swojej najlepszej powieści: "Zawyjmy, powiedział pies." i wrzucam białą kartę.

• • •

Krystian Szadkowski - (urodzony w 1986 r.) student filozofii, redaktor naczelny czasopisma "Praktyka Teoretyczna", inicjator Projektu Agamben. W wolnym czasie zajmuje się krytyką krytycznej krytyki.

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego