Mariusz Pisarski - Pochwała powieści odcinkowej

Skąd ta staroświecka forma? Pyta Jakub Winiarski Łukasza Orbitowskiego, a ten tłumaczy się sakiewką, którą wyłożył na stół Piotr Marecki. Tymczasem z powieści odcinkowej, bo o niej mowa, tłumaczyć się nie trzeba. Nie tylko publikowana, ale też pisana w odcinkach, przystaje ona do naszych czasów bardziej niż powieść ciągła.

Potencjał odcinkowej formuły Orbitowski eksplorował już przy okazji Miejskiej Powieści Odcinkowej. Warszawiacy idą tym samym szlakiem.

Odcinkowe komiksy w gazetach, wpisy na blogach, twity na Tweeterze, newsy na Facebooku i nasze ulubione odcinki Plebanii czy M. jak miłość - wszystkie te popkulturowe i sieciowo-społecznosciowe formy przyzwyczajają nas do innej niż druk ciągły lektury. Jest to lektura akumulacyjna. Teoria tekstu mówi o niej od dawna, uprzywilejowując jednak lekturę linearnego postępu. Atuty formuły odcinkowej to niegotowość, zawieszenie i apelatywność, z których korzystali zarówno Karol Dickens (często i gęsto) jak i Bolesław Prus (rzadziej) i wskazują one na niecodzienną, niemal brechtowską w duchu interakcję pomiędzy publicznością a autorem nie do końca gotowej, otwartej na zmiany powieści.

Większość swoich utworów Dickens tworzył i publikował w cotygodniowych odstępach. Zapewniało mu to, po pierwsze, wierną publiczność, która przywiązywała się do bohaterów utworu. Znamy to także z polskiego doświadczenia. To dlatego Warszawiacy pokochali Wokulskiego i Rzeckiego jak żadne inne z papierowych postaci polskiej prozy. Po drugie, regularna, cotygodniowa publikacja oznaczała komfort wsłuchiwania się w reakcje czytelników. Źródła utrzymują, iż angielski powieściopisarz korzystał z tego komfortu nie raz, kierując rozwój wydarzeń w następnym odcinku w stronę, którą podszeptywali bywalcy pubów Fitzrovii i Mayfair.

Wolfgang Iser, dla którego historia powstawania Klubu Pickwicka była jednym z przyczynków do rozważań o apelatywnej strukturze tekstów, wskazuje na cięcie i segmentację, jako potężne siły kształtujące ten rodzaj powieściowego przekazu. Formuła gazetowej publikacji pozwalała autorowi na zakończenie odcinka w momencie wznoszenia się akcji. W następnym tygodniu, zamiast rozwiązania, można było rozpoczynać in medias res i wprowadzać nowych bohaterów, nowe wątki. Napięcie rosło, potęgując zarówno wyobrażane ciągi dalsze, jak i przywiązanie odbiorcy do dzieła. Gdy po zakończeniu gazetowej publikacji dochodziło do debiutu książkowego, jego sukces i pozycja bestselleru były więcej niż pewne. Tygodniowy rytm okazywał się dla powieści najlepszy. Marcin Chuzzlewit, publikowany w odstępach miesięcznych, okazał się wydawniczą klapą.

Technologie informacyjne nadają doświadczeniu Dickensa i ustaleniom Isera nowego wymiaru. Mark Keavney - twórca portalu City of IF, zainagurowanego od odcinkowej publikacji powiesci-gry The Archers Flight zdał się na swoich odbiorców w sposób do tego stopnia dosłowny, iż mogliby oni żądać od niego swojego udziału w sprzedaży gotowego tytułu. Do pierwszego odcinka swojej opowieści Keavney dołączył forum i mechanizm sieciowego głosowania. Ingerencja czytelników odbywała się w dwóch etapach. Najpierw, poprzez dyskusję na forum, czytelnicy sugerowali, jak ma się dalej potoczyć akcja. Po wyborze najlepszych sugestii następowała faza głosowania nad którąś z nich. Fragment, w którym główna bohaterka, przebrana za satyra dostaje się do miasta centaurów, którym chce pomóc w pokonaniu potwora, kończy się czterema wyborami: zrzucić przebranie i powiedzieć całą prawdę, poprosić o łuk i wskoczyć na konia, pozostać w mieście i wymknąć się zeń nocą, uciekać natychmiast. Wybrany kierunek był dla autora fundamentem kolejnego z prawie dwudziestu rozdziałów. Całość możemy dziś kupić na Amazon.com.

Powieść w odcinkach to naturalna sojuszniczka tekstualności sieciowej. Na ekranie czytamy i oglądamy w drobnych porcjach. Od mejla poprzez wiadomość z portalu informacyjnego po kawałek komiksu, story artu czy "poważnej" prozy. Wszystkie te szczątki i segmenty nakładają się na ogólny obraz. Kluczem do jego wyrazistości są powroty w miejsca, które odwiedziliśmy wcześniej, w poszukiwaniu nowych odsłon o tych samych ramach treściowych. Ten sposób lektury odzwierciedla nasze codzienne postrzeganie świata. Gdy chcemy rozrywki klasycznej, mającej początek, koniec i celującej w katharsis, idziemy do kina lub księgarni. Telewizja, w przeciwieństwie do Jakuba Winiarskiego, zrozumiała to już jakąś dekadę temu. Na szklanym ekranie nawet przy choince nie obejrzymy już dobrego filmu. Sieć dopowiedziała swoje: "tak jest lepiej". Jeśli czytamy w warunkach sieciowych, to najlepiej, gdy dzieje się to w odcinkach. Nie ma tu lepszego sposobu prezentacji niż forma seryjna. Chyba, że jest to powieść hipertekstowa, gdzie segmentacji podlegają jeszcze mniejsze, połączone linkami całostki, które mogą zamieniać się miejscami, powtarzać i pojawiać w zmiennych kontekstach. Ale to opowieść na inną okazję.

• • •

Mariusz Pisarski - (urodzony w 1973 r.) redaktor naczelny serwisu Techsty - Literatura i Nowe Media. Kurator, tłumacz i producent literatury hipertekstowej.

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego