Krzysztof Bartnicki - Uwaga na spojler (5): Grubasy służą bogaczom

Jacek Dukaj (metonimicznie, przedostatnio) – jaki jest – każdy widzi. Gruby. Głosy czytaczy chwalą grubość, może i sam autor tak chwali, że doczekaliśmy się takiej mięsistej, takiej pełnotłustej, takiej w dawnym rozumieniu powieści, i że powieść musi mieć masę – więc Dukaja Lód gruby.

Można brać pod liberacką lupę: czy książka rozległa, bo Syberia rozległa a lód w niej gruby (a zatem o lodzie na Wiśle książka musiałaby być węższa), czy to przypadek.

Juliusz Strachota napisał szkapkę, Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego. Chciałem lekturę rozłożyć na dwa posiedzenia, ale nie dałem rady. Jeszcze dobrze nie zacząłem – skończyłem.

Ku jasności: Dukaja mam za największego (jakościowo) pisarza w Polsce – a właściwie miałem, bo może Lodem coś popsuł, skąd mam wiedzieć. O Strachocie z kolei wiem niewiele, bo co po tym, że przeczytałem Cień. Po takiej dawce wiem, że smakowało, ale nie wiem, czy smakowało w knajpie ulubionej, czy trafiło mi się w knajpie zwykłej.

Spełnił Strachota dobry uczynek: nie kręcił, nie ogólnikował. Kiedy tytuł mówi o bloku Mirona, to już po tytule wiem, że żył Miron w bloku. To dla mnie informacja istotna, bo nie śledzę, który autor gdzie. Mógłbym sobie wyobrazić Białoszewskiego we willi w Szwajcarii. A więc zaraz czuję sympatię i do Białoszewskiego, bo ja też wiem, co to blok – i do Strachoty, bo nie ściemnia. Gdyby ściemniał – gdyby jak Joyce jakiś kamuflował, że Miron to pod tekstem jest grecki Myron, który rzeźbił  kogoś w bloku białym (szewca?), i rzeźba rzuca cień – byłaby inna rozmowa, i byłaby do autora pretensja. Lód zaś, jak każda inna jednosłowność, jak Lalka, jak Lolita, nie mówi nic, i ja po tytule Lód nie jestem o nic mądrzejszy.

1:0 dla Strachoty, sądząc po okładkach.

Ponadto – ponieważ inne Dukaje czytałem – mogę podejrzewać, że lód to nie tylko lód. U Gibsona w Neuromancerze lód to nie lód. I u dysortografika lód to nie lód. A jak tak nie chcę. To znaczy, ja tak bardzo chcę, ale nie mogę. Czas to pieniądz, czasu nie mam, za biedny jestem na Dukaja. Myślę sobie czasem, jak zechcą odróżniać się kasty bogate, o ile zechcą. Wiemy już dziś – mają śnieżne zęby. Wiemy – ich dzieci mówią językami. Wiemy – zdrowi są, bo ich stać na leczenie. Być może – miałem taki pomysł fabularny – mniej bogaci również będą zdrowi, a może nawet biedni będą zdrowi – wtedy bogacze, żeby się odróżnić – zaczną chorować na choroby. Nie każdego stać na leki.

Choroby nie zazdroszczę, czasu tak – bogacz prawdziwy ma przecież czas na Dukaja. Ja nie wiem, czy podział klasowy tak się manifestuje, że ci lepsi czytają grubiej, a ci gminniejsi czytają cieniej. Zakładam, że tak jest. Nie wiem jeszcze, co z tym począć. Kapitał Marksa to też grubas.

• • •

Więcej o książce Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego Juliusza Strachoty w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art

Cień pod blokiem Mirona Białoszewskiego w naszej księgarni internetowej

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego