Krystian Szadkowski - Jakby nie
… 4 lipca będziemy głosować na coś. Nie spodziewam się, że poczuję jakieś większe emocje. Obaj kandydaci są w gruncie rzeczy podobnie konserwatywni obyczajowo i bez względu na to, co mówią, mają podobną wizję gospodarki. Mamy kartel polityczny, który podzielił sobie Polskę na dwie połowy i jeden jego reprezentant mówi do jednej, a obok drugi do drugiej.
Po stronie narodowej prawicy mobilizacja jest pełna. Efekty tej mobilizacji znamy z poprzednich wyborów. A przecież, dobry wynik Grzegorza Napieralskiego oznaczał pewne przesunięcie na scenie politycznej. Sądzę, że w sytuacji, jaką mamy, ludzie o lewicowych poglądach mają tylko jedno rozsądne wyjście. W Polsce potrzeba więcej polityki walki z postępującym rozwarstwieniem, a nie vice versa. Tusk, tak jak Merkel, obudzi się na kacu, gdy szeryf uchroni biednych gejów przed chuliganami na ulicach...
...I można by tak miksować wyborcze komentarze bez końca. Na dłuższą metę nic z tego nie wynika. "Dla Polski", to bez znaczenia. A dla nas? Wypowiedzi Bugaja, Sierakowskiego, Lederskiego, Ostrowskiej-Syski-Zygmunta-Niwińskiego oraz wielu innych, którzy nie bali się podczas trwania kampanii odrzucić proponowanej "alternatywy" w całości, napawają mnie nadzieją. Bez względu na to, że polityczny pragmatyzm nakazywałby podjęcie zdroworozsądkowych kalkulacji, a następnie wyważonej decyzji. Wspólnota, która spontanicznie zawiązała się przez ostatnie tygodnie, stać się może zdrowym zaczynem polityczności. Wolelibyśmy nie! - zdają się głosić przeróżni autorzy i autorki. Wolelibyśmy nie doświadczać takiej polityki i polityczności, wolelibyśmy nie brać udziału w podtrzymywaniu fałszywej alternatywy. Jeśli ktoś zastanawiał się, jak wyglądać mogłaby "nadchodząca wspólnota", niech przyjrzy się kondycji nowej, młodej lewicy w trakcie tegorocznych wyborów prezydenckich. Nie chodzi bynajmniej o to, że grupa osób ufających mechanizmom demokracji reprezentatywnej nie znalazła w wyborach swojego kandydata, w związku z tym postanowiła zachować czystość sumienia. Raczej o to, że w środowisku tym doceniony i zastosowany został gest, który dotąd uchodził za anachroniczną i niepolityczną metodę działania. A przecież polityczne gesty łatwo wymykają się kontroli i mogą powodować skutki dalece nieprzewidziane. Raz zastosowane i uprawomocnione, niczym wirus przenikać mogą do politycznej wyobraźni.
Giorgio Agamben w swojej ostatnio wydanej po polsku książce po raz kolejny pomstuje na współczesne, zdradzieckie metody sprawowania władzy. Perfidia sił zdolnych zabetonować polityczną scenę i społeczne imaginarium nie bierze się z dążenia do odseparowania ludzi od ich pozytywnych mocy, z zakazu. Według Agambena podwójna istota potencjalności zmusza nas do myślenia o niej poza horyzontem koniecznej aktualizacji. Potencjalność i oparta na niej koncepcja wolności będą miały uzasadnienie, jeśli będziemy je rozpatrywanać i realizować jako wolność do aktu i powstrzymania się od przejścia doń. Natomiast dzisiejszy paradygmat kontroli podparty jest imperatywem permanentnego działania. Pracuj, oceniaj, szacuj, licz, wybieraj. Wszystko w ściśle zaprojektowanym polu "alernatyw". Tak jak w spektaklu: dobre jest to, co się ukazuje, a ukazuje się to, co jest dobre. Poza polem aktywności kończy się sfera postrzegalnego władzy. Istota współczesnych metod zarządzania opiera się zatem na oddzieleniu ludzi od samej możliwości tego, czego "mogą nie robić".
Być może Agamben nazbyt ceni sobie gest Bartleby'ego, czyniąc z niego ogólny model "właściwie" politycznego działania. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że to właśnie radykalna odmowa otwiera wrota przyszłej polityczności. Jeśli istnieje jakikolwiek pożytek z tegorocznych wyborów prezydenckich, to jest nim właśnie uświadomienie sobie przez szerokie rzesze ludzi w tym kraju, że powstrzymanie się, bezczynność, też mogą być formami działania politycznego. Zróbmy dla nich miejsce w niedzielę wspólnie oddając "tak jakby nie" oddając nasz głos.
• • •
Krystian Szadkowski - (urodzony w 1986 r.) student filozofii, redaktor naczelny czasopisma "Praktyka Teoretyczna", inicjator Projektu Agamben. W wolnym czasie zajmuje się krytyką krytycznej krytyki.
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
