Zbigniew Masternak - Gram siebie, człowieka przegranego
We wrześniu 2002 roku Cezary Fila, początkujący reżyser, szukał tekstu na pracę dyplomową. Pokazałem mu „Wiązankę”, przedostatni rozdział księgi drugiej. Poprosił mnie o napisanie scenariusza. Zrobiłem to w jeden dzień. W grudniu 2002 roku zaczęliśmy przygotowania do filmu.
Postanowiliśmy go kręcić w moim pokoju w akademiku „Dwudziestolatka” we Wrocławiu, gdzie mieszkałem. Skompletowaliśmy ekipę – dość profesjonalną. Daliśmy ogłoszenie na drzwiach wrocławskiej PWST, że szukamy aktora w wieku dwudziestukilku lat, który zgodzi się zagrać za darmo. Skontaktował się z nami Robert Wrzosek, który niedawno skończył szkołę i występował gościnnie w Teatrze Polskim we Wrocławiu. On ściągnął do naszego projektu inną zawodową aktorkę – Agatę Skowrońską, z Teatru Polskiego. Dobraliśmy jeszcze jakąś półamatorkę. Ja miałem zagrać w tym filmie siebie. Wydawało mi się, że to nic trudnego. Nie mogłem spać po nocach, przygotowując się do roli.
Od początku zdjęć były kłopoty. Czarek przywiózł kamerę ze szkoły w Poznaniu. Była ogromna. I szybko się zepsuła. Wtedy pożyczyliśmy kamerę cyfrową, od faceta, który kręcił nią wesela. Mój współlokator z akademika przeniósł się do dziewczyny na czas zdjęć. Niestety, za ścianą mieszkali studenci z Białorusi, w tym jakiś syn białoruskiego ministra. Byłem z nimi zaprzyjaźniony – często zapraszali mnie na swoje spirytusowe imprezy. Nigdy nie lubiłem alkoholu, ale im nie mogłem odmawiać – nawet podczas kręcenia filmu przyszli na plan i częstowali całą ekipę. Najbardziej zadowolony był właściciel kamery – chyba myślał, że jest na weselu, bo ciągle prosił nas o wódkę.
Na plan filmu zaprosiłem reportera ogólnopolskiego pisma studenckiego „Semestr”. Zrobili fajny wywiad – „Gram siebie, człowieka przegranego”. Za takiego w tym czasie się uważałem – po nieudanej karierze piłkarskiej, przerwanych studiach prawniczych, wątłych literackich początkach – nadal nikt nie chciał wydać mojej debiutanckiej książki.
Gdy kręciliśmy, a trwało to przez trzy noce z rzędu (ze względu na próby w teatrze aktorzy mieli czas dopiero po 20.00), koło północy rozległo się pukanie do drzwi. Myślałem, że to może mój współlokator, a to była kierowniczka akademika. Straszna pijaczka. Kręciliśmy wtedy długą scenę – to pukanie do drzwi słychać w tle. Wrzosek, grający rolę Suchego, zreflektował się i powiedział: „To gospodarze”, i dalej graliśmy. Okazało się, że w całym akademiku rozeszła się wiadomość, że na szóstym piętrze kręcony jest film. Wszyscy o tym gadali. I dlatego kierowniczka wpadła na plan. Zalana w trupa. Jak zobaczyła włączoną kamerę i lampy, wpadła w szał. Filmowaliśmy bez jej pozwolenia. A w akademiku nie wolno było kręcić bez pozwolenia rektora uczelni! Kazała się natychmiast wynosić ekipie. Groziła mi wyrzuceniem z akademika. Chciała wyzywać policję. Dopiero butelka wódki, których kilka kupiliśmy na potrzeby filmu (w „Wiązance” leje się ona potokiem) ją udobruchała.
Film wyszedł dość udany. Krążył po wszystkich akademikach we Wrocławiu. Studenci rozmawiali o nim w tramwajach. Posłałem kopię Barańskiemu – chciałem mu polecić Roberta Wrzoska do „Księstwa”. Ale Barańskiemu film chyba niezbyt się spodobał. Zraziła go właśnie gra Wrzoska. Robert grał wieśniaka, a pochodzi z Dzierżoniowa, bliższe mu blokowiska niż wieś. Na siłę podrabiał wiejską gwarę.
• • •
Zbigniew Masternak – (urodzony w 1978 r.) prozaik, dramaturg, autor scenariuszy filmowych. Studiował prawo, polonistykę oraz scenariopisarstwo. Pracuje nad autobiograficznym cyklem powieściowym "Księstwo"; dotychczas opublikował trzy książki: "Niech żyje wolność" (2006), "Chmurołap" (2007), "Scyzoryk" (2008). Pierwsza z nich została przetłumaczona na wietnamski i macedoński. Na podstawie jego opowiadań powstały dwa filmy zrealizowane w warunkach kina niezależnego: "Wiązanka" (2003) i "Stacja Mirsk" (2005), "Niech żyje wolność" zostanie niebawem zekranizowana przez Andrzeja Barańskiego. Pochodzi z Piórkowa (Góry Świętokrzyskie), mieszka w Krakowie.
• • •
Książki Zbigniewa Masternaka w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art:
- Jezus na prezydenta! (2010)
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
