Piotr Macierzyński - Ranking poetów

Chciałem na ten temat napisać już od dawna, gdy nagle w Gazecie Wyborczej przeczytałem wywiad z profesorem Przemysławem Czaplińskim na temat nagrody Nike i nagród tego typu w ogóle. Co ciekawe, profesor Czapliński ma odmienne zdanie w tej kwestii, a wydaje mi się, że obaj mamy rację.

Oczywiście wychodzimy z innych założeń, chodzi nam też o zestaw trochę innych nagród.

(...) nagroda mobilizuje konkurencję: laur wywołuje opór i prowadzi do tworzenia alternatywnych wyróżnień. Dla przykładu: dominacja nagrody Nike u schyłku lat 90. była tak ogromna, że zmobilizowała innych do ustanowienia własnych nagród - nagrody Mackiewicza, Silesiusa, Angelusa, Gdyńskiej Nagrody Literackiej. (...) to mobilizacja dla czytelnika, który otrzymuje wyrazistą rekomendację sformułowaną przez ludzi kompetentnych. Ale ten (...) mobilizator może działać jak paralizator, jeśli jego działanie zaowocuje przeczytaniem jednej książki tej zwycięskiej.

Profesor Czapliński twierdzi również, że w mnogości nagród nie widzi niczego złego. Oczywiście, trudno komuś zabronić przyznawania alternatywnej nagrody. Zwrócę jednak uwagę na kontekst. Mamy stale spadający poziom czytelnictwa w Polsce, spadającą sprzedaż książek (w tym momencie wprowadza się podatek VAT na książki, ale to inna opowieść), upadek pism literackich, a nagły wzrost ilości nagród. Jakby zrezygnowano z pracy u podstaw, ale żeby ukryć dramat ufundowano piękny kapitel. W pierwszych latach nagroda Nike powodowała wzrost zainteresowania książkami nominowanymi. Czytelnik dostawał sygnał, czym warto się zainteresować. Oczywiście, jak każda nagroda, była niesprawiedliwa, pomijała pewne nurty (przynajmniej tak mogli myśleć pominięci), ale dla społeczeństwa, które niewiele czyta, sygnał był na tyle wyraźny, że zachęcał do kupowania, mam nadzieję, że również czytania. Gdyby wzrost ilości nagród był konsekwencją wzrostu czytelnictwa, byłbym zachwycony. Niestety, jest odwrotnie.

Ponadto, większość czytelników nawet nie słyszało o Gdyńskiej Nagrodzie Literackiej czy Silesiusie. Stały się to atrakcje lokalne. Nagroda Nike nie jest już takim spektakularnym wydarzeniem (nawet TVP2 już nie transmituje gali). To jest jak podział Związku Literatów Polskich na Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Stowarzyszenie Autorów Polskich i inne mniejsze związki. Tu podziały były innej natury, może i uzasadnione, ale utracono wartość bezcenną – to, że głos pisarzy się liczy, jest brany pod uwagę. Wiem, że brzmi to jak wołanie z czasu PRL-u. Pisarze mówią jednym głosem... ale dziś dla większości czytelników różnice między związkami są niezauważalne, ludzie chyba nawet nie zdają sobie sprawy z tych podziałów.

Czy należy dążyć do unifikacji nagród, jak w boksie? Procesu nie da się zatrzymać, byłoby to zaprzeczeniem wartości demokratycznych, ale czy nie zrobiono krzywdy samym poetom i pisarzom?

Przecież oprócz wymienionych już tu nagród namnożyło się wiele innych.

Jest od lat Nagroda Literacka Prezydenta Miasta Białegostoku W. Kazaneckiego, jest w Lublinie nagroda im. J. Czechowicza. W Kutnie na konkursie Złoty Środek Poezji jest przyznawana nagroda za najlepszy poetycki debiut książkowy.

Poetów nie przejmuje fakt, że poza Kutnem niewielu ludzi słyszało o tej nagrodzie.

Gdyby zrobić badania wśród Polaków mogłoby się okazać, że Kutno ma zero procent możliwości promocyjnych, choć konkurs jest ogólnopolski. Młodzi poeci jednak w notkach biograficznych chwalą się wyróżnieniem za debiut w Kutnie.

Jest też nagroda K. Iłłakowiczówny za debiutancki tomik. Można otrzymać statuetkę Dżonki, nagrodę im. Stanisławy Zawiszanki, która – jak czytam w komunikacie organizatorów – debiutowała w wieku siedemdziesięciu pięciu lat i była wielką miłośniczką dżonek – łódek, które zobaczyła podczas podróży do Wietnamu. Nie muszę dodawać, że nagroda ma kształt dżonki.

Niektórzy szczęśliwcy zostali laureatami Nagrody Otoczaka. Wojciechowi Brzosce nagrodę w postaci przywiezionego z Węgierskiej Górki otoczaka z rzeki Soły, umieszczonego w pojemniku z wodą, wręczyli wspólnie Jerzy Suchanek (pomysłodawca nagrody) oraz Paweł Targiel (dyrektor Instytutu Mikołowskiego).

Mam nadzieję, że ten żartobliwy wpis nie zamyka mi drogi do nagrody Otoczaka.

Sądzę, że największą rolą nagrody jest zwrócenie uwagi czytelników na książkę, zachęcenie do jej przeczytania. Nagrody powodują jedynie chwilową satysfakcję u autorów i – być może pozostającą nieco dłużej w pamięci – zawiść środowiska literackiego. Brakuje ogniwa, dla którego warto być nagrodzonym.

W tym procesie oklaskiwania autora zaginął gdzieś czytelnik.

Najgorsze wydaje się to, że po upadku wielu zasłużonych pism literackich (żeby wymienić tylko Opcje, Studium, Kartki, Na Głos, Pracownię, Portret), dyskusja krytyczno-literacka przestała istnieć. Pamiętam wypowiedź Henryka Berezy (w wywiadzie dla Studium), że poziom recenzji często przypomina prace zaliczeniowe studentów. I tak bywało. Były lepsze i słabsze wypowiedzi, ale autor pod nimi się podpisywał imieniem i nazwiskiem, biorąc za nie odpowiedzialność i ewentualną porcję wstydu (inaczej niż w internecie), poza tym te dyskusje jednak się toczyły. Można było narzekać na poziom, redakcje mogły dopingować recenzentów do większego wysiłku. Dziś dyskusja krytyczno-literacka ogranicza się do laudacji, właściwie została zastąpiona rankingiem. Kto ile razy został nominowany. Gdy wchodziłem do środowiska literackiego w latach dziewięćdziesiątych, głównie plotkowało się, rozmawiało o kobietach i o książkach. Dziś gorącym tematem są nominacje do nagrody. Może już koniec bieżącego roku zaowocuje publikacją rankingu bokserów, tenisistów i poetów.

• • •

Piotr Macierzyński (ur. 1971) – wiersze publikował m.in. w „Studium”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Akcencie”, „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, „Ha!arcie”. Wydał tomiki: „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu” (Kraków 2001), „tfu, tfu” (Kraków 2004), „Odrzuty” (Kraków 2007), „Zbiór zadań z chemii i metafizyki” (Kraków 2009), „Antologia wierszy ssmańskich” http://www.piotrmacierzynski.republika.pl

• • •

Książki Piotra Macierzyńskiego w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art:

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego