Piotr Macierzyński - Fabryka Poetów Emaliowanych

Antologia Olkuscy poeci, wydana przez Starostwo Powiatowe w Olkuszu poraża już od drugiej strony! Pierwsze zdania brzmią: Materiał promocyjny Powiatu Olkuskiego. Rozdawany bezpłatnie. A niby jak ma być rozdawany?

Poeci są wśród nas. Żyją, pracują, działają – zauważa starosta, pan Leszek Konarski – i rozsławiają olkuską ziemię. Stanowią o intelektualnym bogactwie powiatu. Ta książka pokazuje, jaka bieda panuje w Olkuszu. Starosta dodaje, że oprócz tego wydawnictwa powiat wspomaga również Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Kazimierza Ratonia. Dzięki tym staraniom zyskujemy skuteczną formę promocji, która z nowoczesnym i nieszablonowym przesłaniem dociera w najdalsze zakątki kraju. Gdyby w ten sam sposób również inne miasta chciały się promować (za pomocą miejscowych literatów), agencje reklamowe biłyby się o grafomanów.

Trzydziestu trzech wybrańców bierze udział w tej promocji i nie wiem, czy bardziej reklamują powiat poezją, groteskowymi notkami biograficznymi, czy kredowym papierem, który stanowi o ciężarze tego przedsięwzięcia.

Np. Janusz Czerniak jest autorem tomu Czarne liście, o którym ceniony poeta Józef Baran napisał kilka ciepłych słów. Jeśli nie ma się innych sukcesów, to takie zdanie w zupełności wystarcza, by się ośmieszyć. Parę lat temu zdobył też pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie poetyckim w Libiążu. Gdyby ktoś nie wiedział, Libiąż – miasto w woj. małopolskim, w powiecie chrzanowskim, ponad siedemnaście i pół tysiąca mieszkańców. Wiersze pan Janusz publikował w almanachach oraz w zbiorku Porozmawiajmy wierszami. Długi czas był szefem Związku Zawodowego „Solidarność” w olkuskiej Emalii sp. z o. o., ale już nim nie jest, co – jak przyznaje – znacząco poprawiło jego kondycję psychofizyczną… Typowa notka literacka w antologii poetów olkuskich. A wiersz? Porozmawiajmy wierszami:

 

Chłodny poranek otrzeźwia wiosnę,

zapowiada popołudniowe ciepło

aż go żal,

bo zagubi się w warkocie

samochodowych silników,

ludzkim biegu donikąd,

 

bo czymże jest kilogram schabu, pieniądze,

pozytywnie załatwione sprawy

przy TAKIM poranku!

 

Fragment wiersza Poranek i Olkusz na amen wypromowany.

W notce o Marku Krzystanku czytamy: jest asystentem na Oddziale Psychiatrii

i Psychoterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (kieruje Pracownią Światłoterapii) (…) najbardziej fascynujący tytuł jego wykładu brzmi: „Etyczni jasnowidze – Praca z Procesem w terapii schizofrenii paranoidalnej. Studium przypadku”. I w końcu coś ze świata literatury: Wiersz pt. „Za granicami miasta” (fragment większej całości pt. „Czerwony lód, czyli wszy na mózgu”) pochodzi z tomu „Krwawe zimy…”.

O Jacku Majcherkiewiczu dowiadujemy się, że w związku z ukończeniem 50. roku życia – jak sam wyznaje – doskwiera mu poczucie przemijania, ale to w gruncie rzeczy wesoły facet.

Anna Piątek podaje, że późno nauczyła się pisać, bo dopiero dwadzieścia pięć lat temu. Antologia jest wydana w 2009 roku, wynika z tego, że gdy w latach 1956-1964 pracowała w Państwowym Prewentorium Przeciwgruźliczym w Nowym Mieście nad Pilicą, nie miała jeszcze opanowanej sztuki pisania. Nie podaje stanowiska, nie możemy więc stwierdzić, czy ta umiejętność była konieczna, czy tylko pożądana. Wiersze zaczęła pisać, gdy przeszła na rentę. Debiutowała w miesięczniku Przyroda Polska.

W notce czytamy: Siłą tych wierszy jest ich poetycki urok, który bezwiednie wyczarowuje autorka dzięki charakterystycznej metaforze…

Dawno nie czytałem tak druzgoczącej krytyki i to zawartej w jednym zdaniu, ale od osoby, która tak późno opanowała sztukę pisania, trudno wymagać, by pisała świadomie.

Zygmuntowi Różyckiemu w Lublinie zdarzało się wypuszczać myszy pod kramami przekupniów. Kiedyś też wrzucił do synagogi kota, czym wzburzył modlących się żydów.

Mirosław Siudyka wiersze publikował w Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym, Nowym Medyku, Kamenie, Gościu Niedzielnym, Głosie Nauczycielskim, Kulturze i Życiu, Gwoźnicy, Gromadzie i, jakby było mało, w Przeglądzie Olkuskim.

Każdy, kto pracował w redakcji pisma literackiego, wie, że taka rekomendacja jest jak pocałunek śmierci.

Na wieczorku poetyckim przedstawiającym pośmiertnie wydany tomik Niebo wspina się najwyżej, zwrócono uwagę, że Andrzej Trzeciak-Klimaszewski zmarł dwa lata później, niż to zostało podane w książce. Zostałem źle poinformowany – pisze autor notki – ba!, nawet drugi człon nazwiska podałem nieprawidłowy. Czy takiemu redaktorowi można ufać? Z drugiej strony wydawcą są władze powiatu, które wyłożyły na ten zbiór fundusze i zapewniają, że w ten sposób promują region.

Wróćmy do poety Trzeciaka. Na wieczorku okazało się, że rodzina ma żal do przyjaciół poety za jego problemy alkoholowe, ale prawdą było, że bimbał sobie z systemu (nauczył psa by szczekał, gdy słyszy nazwisko Gomułka). Gdyby pisał takie wiersze jak ta anegdota…

Troje autorów przyznaje się, że pracowało w Olkuskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych, ale tylko pani Irena Włodarczyk pięknie pisze o fabryce (choć akurat ona nie przyznaje się do wyrobu naczyń, a wiersz pochodzi z innej antologii). Oto fragment:

 

usłyszeć

świst – warkot – szelest

mojego miasta

i – zobaczyć

jak budzi go ze snu

fabryczny buczek – każdego dnia

dając znak rozpoczęcia pracy

pierwszej zmiany w Olkuskiej Fabryce Naczyń Emaliowanych

Ten rytm

tamtych czasów, które nigdy nie powrócą

jest wciąż zakorzeniony

i

świszczy – we mnie

 

Może ktoś powiedzieć, że przecież w tej antologii jest jeden wiersz Elsnera, jeden Dziechciarza, który akurat wydał udany tomik Galeria Humbug, ale czy to nie ginie w zalewie marnej jakości, popartej ośmieszającymi autorów notkami? Trzeba przyznać, że biogramy dwóch wspomnianych poetów są standardowe w rozumieniu: typowe dla antologii i słowników i skupiają się na dokonaniach literackich, czyli są nietypowe jak na Olkusz. Przypadek? Okazuje się, że autorem notek jest Olgerd Dziechciarz. Złośliwość Olgerda w stosunku do pozostałych?

Figuruje w tej antologii również Klemens Janicki. I to chyba można uznać za największe zaskoczenie. Znalazł się w tym tomie, bo był pod koniec życia nominowanym proboszczem w Gołaczewach. Można jednak iść o zakład (…), że Janicjusz do wsi pod Wolbromiem nie zajrzał, zadowalając się chudymi dochodami. Myślę, że zamieszczenie jego wiersza należy traktować jako karę za zaniedbywanie parafii, a może raczej jako pokutę.

Takie grupy poetów działają też w innych miasteczkach, może mają mniejszą siłę rażenia, ale Olkusz to nie jest jakiś wyjątek, wypadek przy pracy roztargnionego animatora kultury. Zbiór jest oparzony wstępem pt. Olkuskie objawienia, autorstwa Bogdana Dworaka, który tak sobie dworuje z poetów: Chyba do pięciu debiutanckich tomików poetów z Olkusza pisałem przedmowy. Żaden z tych poetów nie uwiądł po debiucie. Almanach zawiera Trzydziestu trzech twórców związanych z Olkuszem lub jego przyległościami. Albo: Srebrny Olkusz ofiarowuje kulturze polskiej złotą uncję poetyckich myśli.

Na koniec rozmowa dwóch pań poetek, które dosiadły się do mojego stolika podczas rozdania nagród na jednym z olkuskich konkursów:

– Pochwal się, co tam ostatnio wydałaś?

– Tomik własnym sumptem.

– Dasz poczytać?

– Sprzedaję po piętnaście złotych, wiesz, zbieram na wydanie następnego.

– To ja dziś nie jestem na taki wydatek przygotowana.

– Ale pewnie, że trzeba się chwalić swoimi talentami, tylko szkoda, że musimy do nich dopłacać.

– Pewnie, w końcu po to się pisze, żeby potem mieć co opowiadać.

• • •

Piotr Macierzyński (ur. 1971) – wiersze publikował m.in. w „Studium”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Akcencie”, „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, „Ha!arcie”. Wydał tomiki: „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu” (Kraków 2001), „tfu, tfu” (Kraków 2004), „Odrzuty” (Kraków 2007), „Zbiór zadań z chemii i metafizyki” (Kraków 2009), „Antologia wierszy ssmańskich” http://www.piotrmacierzynski.republika.pl

• • •

Książki Piotra Macierzyńskiego w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art:

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego