Piotr Macierzyński - O Puchar Wina
ma być wesoło na moim pogrzebie
ma być milicja i złodziejski fach
Jerzy Jarmołowski, sonet stypny
Jest w Łodzi turniej poetycki organizowany od ponad czterdziestu lat. Wcześniej przygotowywał go łódzki poeta Jerzy Jarmołowski. Starał się dobierać jurorów tak, by wiersze oceniali ludzie znający się na poezji, ale reprezentujący bardzo różne, często odmienne spojrzenie na literaturę. Sam czasem też bywał jurorem, ale nie było to regułą. Najczęściej w zastępstwie kogoś, kto zachorował lub zrezygnował w ostatniej chwili. Trzeba powiedzieć, że w kuluarach startujący zwykle otwarcie oceniają oceniających. Na tej „poetyckiej giełdzie” Jarmołowski zawsze miał wysokie notowania. Mówiło się o nim z szacunkiem, często typowania – kto otrzyma nagrody – nie odbiegały wiele od werdyktu. Jarmołowski był postrzegany jako ostoja uczciwości i sprawiedliwej oceny. Często w obradach jury brali udział prof. Poradecki, Gazda, dr Pustkowski czy Skibiński oraz poeci Szargan, Kwiatkowska.
Nie wiem, czemu tak jest, ale gdy pisze się pochwały, zwykle tekst wydaje się nudny, gdy wymierza się ostrze ironii w niedorzeczność, felieton nabiera rumieńców. Teraz już ich nie zabraknie.
Po śmierci Jarmoła (tak pisał sam o sobie) zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Najpierw postanowiono przyznawać dodatkową nagrodę (publiczności). Groteska polegała na tym, że głosowali sami poeci, bo kto inny przychodzi na konkursy?
I ktoś wygrywał np. z wynikiem pięciu, sześciu głosów, bo większość głosowała na siebie. Jakby tego było mało, uczestnicy fundowali nagrodę sami sobie. Każdy przed przeczytaniem musiał wrzucić do świnki skarbonki dwa złote. Kiedyś nawet powiedziałem, że to niska opłata za możliwość odczytania swojego wiersza publicznie, ale nie zrozumiano mojego żartu.
Zwykle startuje około czterdziestu poetów. By zwiększyć absurd, zaczęto dzielić te osiemdziesiąt złotych i przyznawać drugie i trzecie nagrody w wysokości kilkunastu złotych drobnymi. Ponieważ konkursowi nadano patrona w postaci Jerzego Jarmołowskiego, te absurdy ośmieszały nie tylko organizatora.
Ale okazało się, że był to okres przejściowy, przygotowujący nas do zachowań jawnie godzących w rozsądek i ideę konkursu. Po Marianie Glinkowskim organizację przejął jego zięć. Zaczęto sprzeniewierzać się (być może nie rozumiejąc ducha, w jakim tworzył patron) nie tylko dobrym obyczajom, ale też wolności słowa, swobodzie, spontaniczności. Sweter Jarmołowskiego został zamieniony na garnitur Piotra Groblińskiego. Gdyby chodziło jedynie o garderobę, nie odważyłbym się tego komentować.
Za czasów Jarmoła chodziło o dobrą poezję, o to by wygrał najlepszy wiersz. Regulamin był jasny i prosty. Każdy miał prawo przeczytać swój tekst, napisany choćby tego dnia, w którym odbywał się turniej, choćby podczas trwania poetyckich zmagań. Nikt nikogo nie kontrolował przed wejściem na salę, czy nie wnosi obraźliwego słowa, czy nie ma zbyt grubego żartu. Polak najczęściej umie się zachować i wie, co wypada, ale nie znosi, gdy zwraca się mu uwagę, poucza, przestrzega przed rzucaniem na podłogę papierka po cukierku.
Gdy traktuje się go jak idiotę, korci go, by papierek rzucić.
Utwory należy nadsyłać pocztą elektroniczną na adres meilowy do 27 stycznia 2011 roku lub przekazać organizatorom wydruk (maszynopis) osobiście na godzinę przed rozpoczęciem turnieju.
Pytałem Groblińskiego, dlaczego zmienił regulamin, wprowadził cenzurę? Powiedział, że chciał uniknąć sytuacji, w której ktoś mógłby przeczytać wiersz
z wulgaryzmami, nieobyczajny, godzący w dobre imię osób trzecich.
Brałem udział w tym turnieju około dwudziestu razy. Był to pierwszy turniej,
w jakim startowałem. Nie przypominam sobie, by dochodziło do prezentacji wierszy wywołujących skandal. Gdyby nawet, to największą i skuteczną karą jest brak nagrody.
Na konkurs nie przychodzą małe dzieci, a ludzie ze środowiska literackiego. Jest to trybuna, z której każdy ma prawo odczytać do dwóch stron maszynopisu i podlega to jedynie ocenie jurorów. Pozwólmy się poetom mylić. Czasem z publicznej pomyłki, poetyckiego kiksu, może wyniknąć więcej niż z nudnego, choć poprawnego wiersza. W końcu konkurs odbywa się o puchar wina, a nie
o statuetkę anioła. I kto ma decydować o tym, co wolno przeczytać – łódzki cenzor Piotr Grobliński?
A czy Jerzy Jarmołowski nie zostałby wykluczony? Wszak jest autorem tomików O zachowaniu się pod stołem, czy Kto kogo kiedy dlaczego okraczył, w którym pisał:
ktoś ci Mefisto utnie kiedyś wała
iż się tak szpetnie Małgoś przykurwiła
• • •
Piotr Macierzyński (ur. 1971) – wiersze publikował m.in. w „Studium”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Akcencie”, „Lampie”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, „Ha!arcie”. Wydał tomiki: „Danse macabre i inne sposoby spędzania wolnego czasu” (Kraków 2001), „tfu, tfu” (Kraków 2004), „Odrzuty” (Kraków 2007), „Zbiór zadań z chemii i metafizyki” (Kraków 2009), „Antologia wierszy ssmańskich” http://www.piotrmacierzynski.republika.pl
• • •
Książki Piotra Macierzyńskiego w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art:
- Antologia wierszy ssmańskich (2011)
- Zbiór zadań z chemii i metafizyki (2009)
- Odrzuty (2007)
- tfu, tfu (2004)
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
