Zbigniew Masternak - Zabiłem ojca, ożywiłem matkę

19 sierpnia 2011 roku udzieliłem ważnego wywiadu „Gazecie Wyborczej” – Zabiłem mego ojca. Usłyszała o mnie cała Polska. Jedną z osób, która się po jego lekturze postanowiła ze mną skontaktować, była Emila Krakowska. Jagna z Chłopów. Powiedziała, że bardzo chciałby zagrać w jakimś moim filmie – najchętniej – moją matkę.

To było dla mnie niesamowite. Aktorka, która zagrała w ekranizacji Chłopów, chciała teraz współpracować z pisarzem, który niejako kontynuował dzieło Reymonta, jakkolwiek nieskromnie to zabrzmi. Nawet tłumacz powieści Niech żyje wolność na wietnamski przełożył ją niejako z rozpędu – wcześniej tłumaczył nowele Noblisty.

Na pierwsze spotkanie z „Jagną” umówiłem się w barze U Aktorów, w SPATiF-ie. Idziemy z moją żoną (Krakowską znała nie tyle z wielkiej kreacji w Chłopach, co z produkcji serialowych) i nie możemy trafić. Kogo tylko spytamy o SPATiF, nikt nie wie. W końcu jakaś młoda dziewczyna mówi, że SPATiF to jest w Sopocie. Biorę Renię za rękę i mówię „Chodź, w tej Warszawie to wszyscy ze wsi! Nikt nie wie, gdzie się co znajduje!”. Ta dziewczyna nas dogania i mówi, że to pewnie chodzi o lokal U Aktorów. Przyglądam się jej dokładnie – to Olga Frycz, córka Jana Frycza, jedna ze zdolniejszych aktorek młodego pokolenia. A na obiadach pewnie bywa tam codziennie.

Krakowska spóźniła się kwadrans, jak przystało na wielką damę. Wparowała w żółtej garsonce i wielkim białym kapeluszu. Zanim przyszła, mieliśmy okazję przyjrzeć się tutejszym bywalcom. Wiele znanych twarzy. Aktorzy podchodzili jeden po drugim do czegoś w rodzaju szwedzkiego stołu i ładowali pełne misy, ci emerytowani radzili sobie najlepiej. W sumie – po co gotować w domu, skoro tu tak tanio i jeszcze można solidnie poplotkować. 19.90 zł – to była cena za cały zestaw. Aktorzy mieli jeszcze zniżkę od tej kwoty. Można było brać nieograniczoną ilość dokładek, chętnie z tego skorzystano, my z Renią także nie byliśmy gorsi. Pani z kasy nie chciała mi sprzedać obiadu ze zniżką, chociaż się upierałem, że przecież zagrałem rolę Człowieka na Drabinie w Stacji Mirsk i piłkarza w Księstwie. Byli też ludzie z poza środowisk twórczych – wpadł Paweł Poncyliusz z córką. „Mała głowa, mały mózg” – syknął na jego widok zjadliwie jeden z emerytowanych artystów. I chyba miał rację, bo niedługo później odbyły się wybory do sejmu, które partia Poncyliusza – PJN – przegrała z kretesem. Poncyliuszowi zupełnie zabrakło pomysłu, jak promować swoją ekipę.

Z Krakowską od razu się polubiliśmy. Powiedziała, że chciałby zamówić u mnie monodram. O tym, że moja matka wraca z zaświatów, przychodzi do naszego domu i komentuje moje życie, jak sobie radzę z utrzymaniem rodziny, czy moje pisanie ma sens itp. Ten monodram chciałaby wstawić do swego repertuaru – zamiast Wakacjuszki, która już się trochę przejadła nie tyle publiczności, co jej samej.

Krakowska bardzo wczuła się w rolę mojej matki. Do tego stopnia, że zaczęła mnie traktować jak swego syna. I ciągle pouczać. Z początku mnie to denerwowało – te rady daleko wykraczały poza zakres sztuki, tworzonego monodramu, a dotyczyły szeroko pojętego życia. Inna sprawa, że jej pouczenia były generalnie trafne. Na przykład ta, żeby w końcu zapisać się do ZAIKS-u. Może dlatego mnie irytowały, że za bardzo mi się kojarzyły z moją matką, która także wszystko wiedziała najlepiej. I zwykle miała rację.

Ten tekst w ogóle nie chce mi się napisać. Niby zrobiłem mnóstwo notatek, miałem gotowe całe sekwencje, ale coś jest nie tak. Może nie potrafię pisać na zamówienie, a może ta historia jest dla mnie zbyt bolesna, za świeża jeszcze. Często myślę, co by było, gdyby moja matka żyła. Z pewnością w Górach Świętokrzyskich byłbym raz w tygodniu. A tak – przyjeżdżam raz na pół roku. Od śmierci matki mija 7 lat. Dobrze wykorzystałem ten czas – kiedy zmarła, nagle wszystko zaczęło mi się układać. Znalazłem dobrego wydawcę, kręcę filmy, założyłem fajną rodzinę, nawet do piłki nożnej wróciłem i to z sukcesami, nie umieram z głodu. Albo matka mi pomaga zza grobu, albo po prostu wraz z jej śmiercią zrozumiałem, że mogę liczyć już tylko na siebie.

Krakowska ciągle wierzy, że dam radę napisać ten tekst. Często rozmawiamy przez telefon, jak kiedyś z matką. Cóż, straciłem ojca, odzyskałem matkę.

• • •

Zbigniew Masternak – (urodzony w 1978 r.) prozaik, dramaturg, autor scenariuszy filmowych. Studiował prawo, polonistykę oraz scenariopisarstwo. Pracuje nad autobiograficznym cyklem powieściowym „Księstwo”; dotychczas opublikował trzy książki: „Niech żyje wolność” (2006), „Chmurołap” (2007), „Scyzoryk” (2008). Pierwsza z nich została przetłumaczona na wietnamski i macedoński. Na podstawie jego opowiadań powstały dwa filmy zrealizowane w warunkach kina niezależnego: „Wiązanka” (2003) i „Stacja Mirsk” (2005), „Niech żyje wolność” zostanie niebawem zekranizowana przez Andrzeja Barańskiego. Pochodzi z Piórkowa (Góry Świętokrzyskie).

• • •

Książki Zbigniewa Masternaka w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art:

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego