Immunizacja. Albo o przyszłości nauk humanistycznych

Maciej Topolski / Felieton

Deszyfracja miejsca uniwersytetu   Z wielu stron dochodzą do mnie głosy o problematycznej suwerenności uniwersytetu, a mówiąc ściślej – nauk humanistycznych. Są to głosy podnoszone zarówno przez tych, którzy pozostali w murach instytucji akademickiej, jak i tych, którzy znaleźli się…

Ha!artoons. Wróbel rysuje książki (30): Dave Goulson, "Żądła rządzą"

Olga Wróbel / Komiks

Książki są bardzo fajne, ale długo się je czyta, a potem w głowie i tak zostaje jeden obraz, góra dwa. Dlatego skracamy ten łańcuch i od razu dajemy wam esencję – i to w ładnych kolorach.        …

Do -55% zniżki na nasze e-booki na ebookpoint.pl

Promocja /

Razem z ebookpoint.pl mamy dla Was spoko ofertę: tylko do 22 czerwca e-booki Ha!artu (m.in. Janczura, Obrist, Olczyk, Shuty i Szczerek) przecenione nawet o -55%!

Czarna Chata, biała willa, pół bliźniaka i martwa dziewica

Aldona Kopkiewicz / Felieton

Jeżeli kwiecień był miesiącem apokaliptycznej medytacji nad wybujałością natury, maj okazał się miesiącem znaków; znaków na tyle tajemniczych, że bez przesady możemy nazwać ten czas okultystycznym. Był to czas obrazów niosących komunikaty nieczytelne, wymagające wiedzy niekanonicznej, a właściwie: wglądu, intuicji…

"Moja książka to autentyk, wszystko w niej zawarte jest prawdą" - Marecki rozmawia z Orszulewskim

Dariusz Orszulewski / Piotr Marecki / Rozmowa

W postępujących mrokach Brexitu Piotr Marecki porozmawiał z Dariuszem Orszulewskim o początkach polskiej emigracji na Wyspach i o genezie dokumentujących je Zjednoczonych Sił Królestwa Utopii, będących prawdopodobnie ostatnią polską powieścią emigracyjną.   Piotr Marecki: Czy Zjednoczone Siły Królestwa Utopii to…

Przemytnicy [fragment]

Konrad Janczura / Proza

Od rana trzeba było towar rozwozić. Zajechali najpierw na Lubaczów, na ruski targ. Tam jest w centrum miasta taka stara miejscówa, gdzie się rozkładają handlarze. Kiedyś było ich więcej, ale gmina wygnała większość na przedmieścia. I tam nikt nie chodzi,…

Namaluj Popka

Shiv Kotecha / Książka

Książka w postaci malowanki, ale takiej, do której należy użyć własnej wyobraźni. Odmalowuje się tutaj – z pamięci! – postaci z obszaru popkultury, celebrytów i polityków. Pierwsza część składa się z nazwisk stu ludzi, których usiłuje odtworzyć podmiot. Część druga…

Życie literackie w Krakowie

Jacek Olczyk / Książka

Inspirująca podróż w czasie przez krakowskie życie literackie – od kawiarń Młodej Polski przez kultowe miejsca PRL-u po alternatywną cyberkulturę XXI wieku. Owoc wieloletnich badań Jacka Olczyka, który przeczesywał pamiętniki, korespondencję, dobrą i złą prasę, by stworzyć pierwszą tego rodzaju…

Między Placem Bohaterów a Rechnitz [fragment]

Monika Muskała / Proza

– Gdzie są ruiny zamku? – pytam młodego człowieka, który wysiadł właśnie z samochodu przed kościołem na niewielkim placu wyglądającym na centrum miejscowości.– Musi pani wrócić – odpowiada – zamek jest paręnaście kilometrów stąd, w Lockenhaus.– Ale tutaj też był…

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2013 JoomlaWorks Ltd.

Karolina Plinta - Sztuka na gorąco (9): Jak zostać prawdziwą feminazi?

Redakcja

Pewnego ranka zwlokłam się niechętnie z łóżka, wyjrzałam przez okno i zdałam sobie z czegoś sprawę: świat zmierza ku końcowi. Oczywiście, nie chodzi tu o przepowiednię starożytnych Majów, którą ostatnimi czasy żyje cały facebook; jest to raczej refleksja na temat codzienności, która jest coraz bardziej grząska i bagnista.

Pomyślcie tylko: neoliberalizm i bezrobocie hulają w najlepsze, wciągając niczym tornado coraz większe rzesze ludzkie; ojciec dyrektor i jego krewniak prezes ciągle planują przejąć władzę nad Polską, przy aplauzie przynajmniej części społeczeństwa; po ulicach włóczy się hipsterska młodzież, zblazowana, znudzona i smarująca się własnym konsumeryzmem; po drogach mkną luksusowe fury, z impetem wjeżdżając w kałuże i obryzgując błotem żebraków stojących nieopodal. Na własnym podwórku też nie jest spokojnie – wystarczy, że wyściubię nosa z mieszkania, a już porywa mnie wir dresiarskich walk i słownych potyczek, jakie rozgrywają się codziennie pod oknami mojej kamienicy. Podsumowując, NIE JEST DOBRZE, chaos, burdel i rozpierdol, kryzys trwa w najlepsze, a ja, stojąc pewnego ranka przy oknie i przyglądając się menelskiej imprezie na chodniku, zadałam sobie wreszcie pytanie: Co dalej ze mną i jaką obrać drogę, żeby nie zginąć w tym zdziczałym tłumie???

Odpowiedź, jak zwykle, przyniósł mi Internet, a konkretnie – Holz-Wagen, młody bloger modowy. To właśnie na jego blogu natknęłam się pewnego dnia na wpis jak to nosić: glamorous porn chic, w pełni poświęcony stylówie młodej gwiazdy rapu, Brooke Candy. Jak to jednak zwykle w przypadku Holz-Wagena bywa, chłopak chce dobrze, ale trochę mu nie wychodzi: pisząc o Brooke i analizując kolejne elementy jej ubioru, nasz bloger zupełnie przeoczył sens gangsterskich przebieranek Brooke, a także prosty fakt, że jej najgłośniejszy obecnie przebój, DAS ME, jest niczym innym jak manifestem złęj biczy, która postanawia wreszcie zawalczyć o prawa swojej cipki.

 

 

„A slut is now a compliment / a sexy ass female who is running shit and confident” – śpiewa Brooke, dołączając tym samym do długiej tradycji bycia wredną suką, zapoczątkowaną zapewne gdzieś w okolicach powstania The BITCH Manifesto (1968 r.) i mającą swoją znakomitą realizację choćby w działalności zespołu riott grrrl czy Pussy Riot.

 

Tak to robiły nasze matki

 

Na tym oczywiście nie koniec: Brooke Candy przecież nie jest jedyną raperką, która z upodobaniem śpiewa o swojej cipce i polewa piosenki feminizującym sosem (z bardziej znanych współczesnych piosenkarek robią to np. Nicki Minaj, Georgia Lady czy Awkwafina); trzeba także przyznać, że rap, ze względu na swoje pochodzenie i poetykę, doskonale nadaje się do tożsamościowych manifestacji feministek-terrorystek (zwanych dalej „feminazi”) i innych wrednych biczy. Nawet w polskim hip hopie, raczej zdecydowanie zdominowanym przez mężczyzn, znajdziemy w końcu kilka kobiet, w których piosenkach od czasu do czasu przebrzmiewają lewackie tony. Jednak w Polsce, jak to w Polsce, wszystko wydaje się być bure i smętne, tak więc nowy odcinek Sztuki na gorąco postanowiłam poświęcić na lekcję stylu z Brooke Candy, ku pokrzepieniu serc. Bądź co bądź, czasy są ciężkie, a ulica pogrąża się w chaosie. To raczej nie jest dobry moment na siedzenie w domu i oddawanie się tzw. „czynnościom kobiecym”… Najwyższa pora przejąć broń przeciwnika i wykorzystać ją przeciwko niemu; wyjść na ulicę i pokazać wszystkim, kto tu jest Królową z Hardcorowego Tronu. Zanim jednak przejmiemy ulicę i towarzyszące jej pobocza, trzeba odpowiedzieć na zadane w tytule pytanie:

 

♀♂♀♂♀♂♀JAK ZOSTAĆ PRAWDZIWĄ FEMINIAZI???♀♂♀♂♀♂♀

Wiadomo – pierwsza rzecz to hart ducha i poczucie świętej racji, którą się ma, w każdym względzie i pod każdym kątem. Aby jednak uwiarygodnić nasze zawsze słuszne argumenty, warto posłużyć się kilkoma trikami, które onieśmielą przeciwnika i sprawią, że prędko podkuli ogon i zejdzie nam z drogi.

 

ZRÓBMY TO Z BROOKE CANDY

 

1. MOCNE WEJŚCIE – jak już wchodzić na scenę, to tylko z impetem. Do efektownego wjazdu zwykle najlepiej nadaje się lux fura, wielka i wystarczająco długa, żeby pomieścić całą twoją kompanię, złożoną z less, gay & trans friendsów. W skrajnych przypadkach niezłą bryką może być także wózek dla niepełnosprawnych. Odpowiednio pozłocony, zaczyna przypominać ruchomy tron.

 

GRUNT TO MOCNE WEJŚCIE

 

2. FURA, SKÓRA I KOMÓRA – czyli tzw. bogactwo, którym wypada się otoczyć, szczególnie teraz, gdy na ulicach aż piszczy od biedy. Oczywiście, biorąc pod uwagę fakt, że pewnie albo jesteś ubogą studenciną-słoikiem, albo jeszcze biedniejszą absolwentką-wieczną stażystką, warto zadać sobie pytanie, skąd właściwie wziąć to bogactwo. Myśląc o tym długo, w końcu doznałam oświecenia… cóż, po prostu trzeba to ukraść, najlepiej z ociekającej złotem willi grubego kapitalisty. Jeśli ktoś się zastanawia, gdzie takową znaleźć – myślę, że dobrym tropem będzie np. Konstancin. Polski dworek w typie Il Gesù to właśnie to, czego nam trzeba.

 

 

3. PIANA PARTY – tak na boku, jak już wedrzemy się do willi kapitalisty, zawsze warto pomyśleć o urządzeniu tam sobie hucznej imprezy. Zabawa w sypialni, jacuzzi, przymierzanie strojów typu Gucci&Prada, wreszcie ogołocenie gospodarza z alkoholowego barku – wszystkie chwyty dozwolone, gdy na ulicach hula bezprawie. A gdy już odpowiednio podrasujemy nastroje i własne kroje, wreszcie można pójść pokazać biedakom, jak się bawi łże-elita.

4. ZACZEPKA – no dobra, jesteśmy już ubrani i rozluźnieni, fura pięknie się prezentuje i zaczyna się nasz wjazd do ghetta. Na ten moment warto zawczasu przygotować sobie odpowiednią zaczepkę, tzw. introdakszyn, w której to zaprezentujemy własną wspaniałą postać i utrzemy wszystkim nosa. „Uh yo yo what up it’s Brooke Candy / Mother fucking freaky princess” – zapowiada nam się Brooke, więc warto pójść w jej ślady i ubrać w słowa to, co siedzi ci za skórą. Przeklęty Gangsta Kopciuszek, Zwinna Tygrysica czy Bilbo Baggins w spódnicy? Pomyśl, za kogo się uważasz.

5. KOCHANEGO CIAŁA NIGDY ZA WIELE – głupie hipstery wymyśliły sobie swojego czasu, że dobra i posłuszna VAG powinna być gibka i wątła niczym niedożywione dziecko holocaustu. DOSYĆ TEGO. Prawdziwa feminazi je i pije tyle, ile chce, głęboko gdzieś mając wszelkie diety i tabele kalorii. Walka w ghettcie do łatwych nie należy, liczy się w końcu siła i masa… Popatrzmy na Brooke – ta to z pewnością nie przypomina Agaty Buzek.

6. GESTY WOJENNE – odrobina ciała z pewnością się przyda, gdy przyjdzie nam nastroszyć piórka i zastraszyć przeciwnika kilkoma ofensywnymi gestami. Aroganckie poklepanie się po cyckach, ostentacyjne dotykanie cipki, prowokujące wstrząsanie pośladkami (pod którymi, wiadomo, kryje się vagina dentata) – wszystko to są wymowne znaki, kryjące w sobie dosyć jednoznaczny messydż: uwaga, gryzę.

 

 

 

KOŃSKI TANIEC MOŻE SIĘ SCHOWAĆ

 

7. PAZNOKCIE – kolejny feminazistowski fetysz. Odpowiednio długie i grube, mogą pełnić funkcję broni. Stopień zdobnictwa jest z kolei symbolem społecznego statusu, więc im bardziej kolorowe i pstrokate, tym lepiej. Ostro zakończone końcówki jak u Nosferatu? Warto zaszaleć, naostrzone pazury będą się lepiej wbijać w tzw. ciała obce. Dodatkowo, można się nimi przyjemnie podrapać po sutkach.

 

szkrob szkrob

 

8. WARKOCZYKI TYPU CORNROWS – tutaj znowu liczy się długość, z racji pełnionej funkcji. Pomyśl o swoich włosach jak o Biczu Bożym. Utrącaj nim głowy upadłych władców.

 

 

9. ZĘBY – kolejny wyznacznik statusu i fetysz. Porządna feminazi ma przynajmniej jednego złotego zęba.

10. GEJE – jak śpiewa Brooke, „I like when you gay”. Dobrze się nimi otaczać, ponieważ są czyści, pachnący i z pewnością nie pobrudzą twojej bryki. Mogą pełnić rolę straży bocznej albo mądrych doradców. Dodatkowy plus: nie potrzebują opieki, potrafią zająć się sobą.

11. SISTERHOOD – jak pokazuje Brooke, nic się w życiu nie liczy tak bardzo jak siostra, pełniąca także okazyjnie funkcję kochanki. Ty i twoja kolo jesteście jak papużki nierozłączki – razem wozicie się po ulicach (praktykując tzw. SlutWalk), jecie sobie z pyszczków i oddajecie coraz bardziej zmyślnym fantazjom i przyjemnościom, a gdy napotykacie jakieś przeciwności losu, po prostu pokazujecie im język. Głos Brooke jest szczególnie istotny w czasach, gdy pojęcie „siostrzaństwa” straciło zupełnie na znaczeniu i kojarzy się najwyżej z reklamami kremów antycellulitowych… (A tak na boku, prawdziwa feminazi nigdy nie ma cellulitu. Po prostu nie ma takiego słowa w jej słowniku, jest co najwyżej „kochane ciało”.)

 

LICZY SIĘ WSPÓLNOTA

 

12. DZIECI – bywa i tak, że feminazi nagle zachce się dziecka. Niezależnie od tego, jak je zdobędzie, traktuje je później z pewną dozą czułości… ale także z dystansem, bo w końcu to bachor (stąd smyczka). Dziecko jest po to, żeby chadzać z nim po ulicy, na pokaz (a co!, niech wszyscy wiedzą, kto tu zapewnia ciągłość narodu). W domu dzieckiem zajmuje się sługus (rodzaj męski), a jego edukacją – najdroższy przyjaciel-gej.

 

 

13. WŁASNE PODWÓRKO – warto o nim pamiętać i przyglądać się, kto po nim chadza. Ważne pytanie: czy w Polsce mamy jakieś feminazi? Wygląda na to, że tak, czego przykładem choćby słynna Doda-Elektroda. Nie wgłębiając się w niuanse logiki, jaką kieruje się Doda, można chyba powiedzieć, że to najbardziej wyrazisty przykład hiperaktywnej biczy w polskiej muzyce. Jej najnowszy teledysk Fuck it, nakręcony razem z Fokusem, domaga się chyba osobnej analizy (warto zwrócić uwagę, że Doda wygląda w nim trochę jak Brooke, jest także złodziejką). To fakt, nie wszystko jest tu czarno-białe, jednakowoż z pewnością duże wrażenie robi scena pobicia Fokusa, okraszona gromkimi brawami publiki. Chciałoby się powiedzieć: no cóż, taka jest właśnie Doda, nawet największe gwiazdy polskiego hip hopu wypadają przy niej maminsynkowato i żałośnie. Ach, Doda! Ona wie, co się święci i czuje, że feminazi już wkrótce przejmą władzę nad światem. Pogarszającą się z każdym dniem kondycję fallusa gwiazda skomentowała dobitnie w wywiadzie dla „Przekroju” (nr 50):

 

Dwa razy spotkałam się z sytuacją, w której facet mnie błagał, żebym urodziła mu dziecko, które on będzie sobie wychowywał. Tylko mam mu do tego kupić fajny samochód. Co?! Czuję odruch wymiotny. Jeszcze pięć lat temu nie wyobrażałam sobie czegoś takiego, teraz to nagminne. Mężczyzna zamyka się w sobie, trzęsie mu się broda, nie chce uprawiać seksu po kłótni, bo musi dojść do siebie i odnaleźć własne „ja”. (…) Kobieta widzi, że on się trzęsie, że rzeczywistość go przerasta, a jej lekko podniesiony ton wzbudza w nim panikę jak u niegrzecznego dziecka, i to kobietę jeszcze bardziej nakręca.

 

Z tym niezwykłym, feminazistowskim proroctwem zostawiam was, bicze.

Zawsze wasza,

Plinta

 

 

• • •

Czytaj także:

• • •

Karolina Plinta (ur. 1988) – zła kobieta. Studiowała historię sztuki na UJ w ramach MISH. Upierdliwa i nieznośna, twórczyni słynnego bloga Sztuka na gorąco. Sama o sobie mówi: „Hipster wannabie”.

Online za darmo

ha-art-52-4-2015
Najntisy  Wśród autorek i autorów: Jakub Baran, Jan Bińczycki, Aldona Kopkiewicz, Steve Naumann, Jakub Majmurek, Kaja Puto, Ziemowit Szczerek i...Więcej...
literatura-polska-po-1989-roku-w-swietle-teorii-pierre-a-bourdieu
Nadrzędnym celem projektu był naukowy opis dwudziestu pięciu lat rozwoju pola literackiego w Polsce (1989–2014) i zachowań jego głównych aktorów (pisarzy...Więcej...
113983
Piotr Marecki / Leszek Onak / SOYT!NBG

113983

113983 to liczba plików na laptopie Piotra Mareckiego w dniu 12 stycznia 2017 roku. W ciągu kilkunastu minut zostaje podjęta próba podniesienia ich...Więcej...
liberatura-czyli-literatura-totalna
Dwujęzyczny zbiór tekstów teoretycznych i programowych głównego twórcy i teoretyka liberatury – Zenona Fajfera, zredagowany i przetłumaczony na język...Więcej...

Czasopismo

ha-art-56-4-2016

Ha!art 56 4/2016

W Polsce, czyli nigdzie Wśród autorek i autorów: Dezydery Barłowski, Claudia Ciobanu, Steve Naumann, Kaja Puto, Ewa Maria Slaska, Lynn Suh, János Térey, Jakub Wencel i inni.
Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information