Ha!wangarda 2017 / Noc Poezji

5-7.10.2017 / Wydarzenie

Tegoroczna Noc Poezji w Korporacji Ha!art i towarzysząca jej kolejna edycja festiwalu Ha!wangarda odbędą się pod znakiem poezji zaangażowanej. Nie zawsze będą to wiersze dosłownie wiodące czytelników i czytelniczki na barykady, ale jednak poezja, która angażuje i pobudza do myślenia.…

rano myślę o prywatyzacji i dotykam się trochę

Wojtek Żubr Boliński / Poezja

Wojtek Żubr Boliński – permanentna tymczasowość, rocznik '89. Trochę poeta, trochę prozaik, ale jeszcze nie do końca. Kiedyś prawie kulturoznawca, ale nie w pełnym tego słowa znaczeniu; coś jakby dziennikarz albo trochę bloger, nie wiem. Copywriter, który zyskuje przy bliższym…

Ha!artoons. Wróbel rysuje książki (33): Tristan Gooley, "Przewodnik wędrowca"

Olga Wróbel / Komiks

Książki są bardzo fajne, ale długo się je czyta, a potem w głowie i tak zostaje jeden obraz, góra dwa. Dlatego skracamy ten łańcuch i od razu dajemy wam esencję – i to w ładnych kolorach.        …

Przyducha [PRZEDSPRZEDAŻ! 10 ZŁO TANIEJ DO 25.09.2017]

Maciej Piotr Prus / Zapowiedź

Przyducha następuje wtedy, gdy zmniejsza się ilość tlenu w zbiorniku wodnym. Ryby wykonują gwałtowne ruchy, podpływają blisko powierzchni, próbują łapać powietrze, w końcu giną. Podobny proces dotyka bohaterów powieści Przyducha Macieja Piotra Prusa. Atmosfera świata, a w tym wypadku światem…

Wiersz nie jest cudem (5): Szczepan Kopyt - prawdziwa ojczyzna

Szczepan Kopyt / Poezja

Wiersz nie jest cudem to cykl świetnych, zaangażowanych wierszy publikowanych tu, w internecie, i teraz, jako wyraz wkurwu na codzienne problemy i wydarzenia. Wiersz nie jest cudem, wiersz jest codzienny, zwykły i dostępny. Jeśli masz poglądy i opinie, prześlij wiersz…

Sztuka polityczna jako forma walki z apatią

Wiktoria Bieliaszyn / Felieton

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że jednym z największych zagrożeń czyhających na społeczeństwo jest ogarniająca je apatia. Naród można porównać do ciała, które pod wpływem postępującego odrętwienia przestaje odczuwać cokolwiek, poza obojętnością lub strachem, a właśnie na tym…

Exploratory programming for the Arts and Humanities - warsztaty Nicka Montforta

5-7.10.2017 / Wydarzenie

Fundacja Korporacja Ha!art zaprasza na warsztaty „Exploratory programming for the Arts and Humanities” prowadzone przez Nicka Montforta, profesora Massachusetts Institute of Technology. Warsztaty przeznaczone są dla przedstawicieli różnych zawodów przemysłów kreatywnych, studentów i studentek, artystów i artystek, menadżerów i menadżerek…

Cholernie mocna miłość [PRZEDSPRZEDAŻ! 10 ZŁO TANIEJ DO 4.10.2017]

Lutz van Dijk / Zapowiedź

We wrześniu 1939 roku Trzecia Rzesza napada na Polskę. Nastoletni Stefan wraz z matką i rodzeństwem próbuje przetrwać trudy wojennej rzeczywistości w rodzinnym Toruniu. Chwyta się różnych zajęć: pracuje u niemieckiego piekarza, potem w lokalnej fabryce. Popołudniami śpiewa w chórze…

Wiersze za sto dolarów (premiera: 8 października 2017)

Piotr Marecki / Zapowiedź

1. Amazon Mechanical Turk to amerykańska platforma crowdsourcingowa, dzięki której różne organizacje outsourcują pracę. Jej użytkownicy nazywani są Mechanicznymi Turkami. 2. Na AMT zachodzi stosunek pracy między zamawiającym (requester) a pracownikiem (worker). 3. Mechaniczne Turki wykonują HIT-y (Human Intelligence Task),…

Szklane pszczoły (premiera: 25 października 2017)

Ernst Jünger / Zapowiedź

Rotmistrz Richard, zdemobilizowany kawalerzysta, nie może znaleźć pracy w opanowanym przez technologię świecie. Pewnego dnia dostaje tajemniczą ofertę od Zapparoniego, biznesmena i konstruktora automatów, który mógłby być literackim pierwowzorem Elona Muska. Rozpoczyna się konfrontacja rycerskich cnót i naukowego geniuszu. Szklane…

Przyducha [fragment]

Maciej Piotr Prus / Proza

Mam wrażenie, że ktoś chodzi po mieszkaniu, słyszę skrzypiącą podłogę w przedpokoju. Z kuchni sączy się smuga światła. Powinienem wstać i sprawdzić, ale się boję. Nie mam żadnej broni, pistoletu ani szabli zawieszonej na ścianie, nie mam noża ani nawet…

Przemytnicy [fragment]

Konrad Janczura / Proza

Od rana trzeba było towar rozwozić. Zajechali najpierw na Lubaczów, na ruski targ. Tam jest w centrum miasta taka stara miejscówa, gdzie się rozkładają handlarze. Kiedyś było ich więcej, ale gmina wygnała większość na przedmieścia. I tam nikt nie chodzi,…

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2013 JoomlaWorks Ltd.

Karolina Plinta - Sztuka na gorąco (13): Wiosna w sztuce: Leming art

Redakcja

Ludzie ostatnio się mnie czepiają, że mało piszę o sztuce. Oczywiście, znajdą się i tacy, którzy zarzucą mi, że w ogóle mało piszę i nie wywiązuję się z umów (pozdrawiam Szanowną Redakcję niniejszego portalu), jest to jednak pikuś w stosunku do pretensji ze strony tzw. „środowiska artystycznego” (bez nazwisk), (...)

które zarzuca mi – a to dopiero! – brak zainteresowania aktualnym wydarzeniami w polskich galeriach sztuki. A wszystko przez kilka zaledwie niewinnych tekstów o sztuce nowych mediów czy rapie, świadczących jakoby o mojej rosnącej krytycznej impotencji. No pięknie.

Kwestia wizerunku sztuki nowych mediów w polskim światku jest faktycznie dosyć kłopotliwa i trzeba będzie niedługo jakoś ją omówić. Tymczasem postanowiłam jednak podrążyć ten sam temat co zwykle i pewnie nikogo nie zdziwi, że jest to

 

 

Pewnie niektórzy z was uważają, że moja wkołomaciejowa paplanina o hipsterach trąci już farsą, i może nawet jest coś na rzeczy… Jednak wciąż mam wrażenie, że pewne sprawy nie zostały rozstrzygnięte, tym bardziej że w grę wchodzi tu przecież fundamentalna dla mnie kwestia tożsamości młodego pokolenia. Choćby problem politycznego zaangażowania hipsterów – jakie ono jest i czy istnieje w ogóle? Hipster czy leming, oto jest pytanie… – powtarzałam sobie ostatnio niespokojnie przez sen, a po przebudzeniu wiedziałam już, że znów muszę poruszyć jeden z bardziej dla mnie palących problemów: czy można być hipsterem i feministką równocześnie?

Kilka miesięcy temu sugerowałam, że najlepszym wyjściem jest tutaj wkroczenie na drogę przestępstwa (włamanie do willi bogatych kapitalistów) i lansowanie się cudzymi gadżetami w getcie. Rozwiązanie jest faktycznie przygodowe i barwne, będę jednak szczera: od czasu napisania tego tekstu udało mi się ukraść ze sklepu jedynie broszkę w kształcie kwiatuszka, a to i tak tylko dlatego, że przypadkiem wplątała mi się w szalik, a bramka przy wejściu nie zapipczała. Czy przypadkowa kradzież broszki-kwiatuszka może być uznana za przejaw gangsta feminizmu? Myślę, że sami odpowiedzieliśmy sobie na to pytanie, więc najwyższa pora sięgnąć po przykład bardziej rzeczywisty – właśnie dlatego bohaterką nowego odcinka Sztuki na gorąco postanowiłam uczynić Jennifer Chan, młodą artystkę z sieci.

 

Jednak Jen wydaje się trochę bardziej ogarnięta niż ja...

 

Oczywiście, „bardziej realistyczny” wybór Jennifer Chan nie oznacza, że przyjdzie nam się całkowicie rozstać z modną aktualnie gangsterską nonszalancją. W końcu kto jak kto, ale Chan wie, co zrobić z pieniędzmi – jeden z jej filmów, Infinite Debt, rozpoczyna się od prostego kulinarnego poradnika, w którym artystka pokazuje, jak przyrządzić pożywne placuszki z banknotów o nominale 20 Euro. Gest dosyć burżujski jak na czasy kryzysu, ale kryje się w nim pewna prekaryjska logika – w końcu najłatwiej szasta się tymi pieniędzmi, których tak naprawdę się nie ma.

 

 

Jennifer Chan (lat 24) wypowiada się głównie poprzez krótkie filmy, które zamieszcza w sieci, oraz instalacje (czy to internetowe, czy galeryjne). Przyglądając się niektórym pracom Chan, można w nich dostrzec konsekwentne nawiązanie do stylu prezentacji z PowerPointa. I choć na pierwszy rzut oka jej filmy mogą wydawać się jazgotliwe i chaotyczne, tak naprawdę Jennifer Chan stosunkowo prosto (chciałoby się powiedzieć: prostolinijnie) wyłuszcza nam w ramach takich prezentacji swoje poglądy na feminizm, mówi także sporo o samej sobie…

 

 

 

 

Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć, że wypowiedzi Chan przypominają zwierzenia gimnazjalistki, która wypłakuje się na łamach swojego dziecinnego pamiętniczka opieczętowanego kłódeczką (choć w wersji nowoczesnej pewnie robi się to na łamach swojego słitaśniego bloga…). Atutem tych dosyć prostych wypowiedzi jest jednak ich szczerość i bezpretensjonalność. Podobny sposób konstruowania własnej tożsamości wykorzystują młode raperki, takie jak choćby Kitty Pryde, której piosenki wyróżnia właśnie gimnazjalno-dziewczyński styl. Takie porównanie jest tu całkiem adekwatne, w końcu cała działalność Chan jest przesiąknięta duchem rapu. Chan trochę tę estetykę eksploatuje, ale także wydaje się z nią kłócić, np. wtedy, gdy w podkładzie do Grey Matter słyszymy frazę „All the girls are swag” – swag, czyli w uproszczeniu cool i gangsta. W bycie swag wpisany jest pewien przymus fajności, męczący szczególnie dla tych, którzy są, jak choćby Jennifer Chan, niepewni siebie i toną w kompleksach (albo po prostu nie lubią udawać, że są czarnoskórymi gangsterami). Emocjonalne prace Chan można porównać do jękliwych zwierzeń Dominiki Dymińskiej z jej powieści Mięso – i choć książka nieszczególnie przypadła mi do gustu (czyżbym była za stara na tego rodzaju stęki?), wystarczy jednak, że przypomnę sobie, jakie rozmowy prowadzę czasami z moimi rówieśniczkami, lub jak zachowują się bohaterki kultowego serialu Girls (ta dramatyczna scena, gdy Hannah przebija sobie patyczkiem błonę bębenkową w uchu…), by stwierdzić, że gdzieś w tym wszystkim czai się szczypta sensu.

 

Młodzi cierpią, nawet ''Przekrój'' to zauważył

 

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość artystce i przyznać, że jej prace nie zatrzymują się na etapie płaczliwych wyznań. Chan to w końcu uważna obserwatorka, która potrafi bezbłędnie posługiwać się językiem współczesnej kultury wizualnej – znajdziemy u niej zarówno nawiązania do seapunkowej estetyki, tandetne wizerunki z shutterstocka czy popkulturowych bohaterów „pokolenia Pikachu”. Wygląda na to, że swój „gimnazjalny feminizm” Chan uprawia bardzo świadomie, o czym świadczą choćby takie prace, jak A TOTAL JIZZFEST. Znów w formie powerpointowej prezentacji, artystka prezentuje tu szereg portretów współczesnych potentatów internetowych, składający się właściwie wyłącznie z wizerunków białych mężczyzn. Zadowolone twarze twórców i właścicieli Internetu przenikają się tutaj z widokami fruwających pieniędzy, kosmicznymi pejzażami czy pupami mangowych tancerek. Ciekawym nawiązaniem do korporacyjnej estetyki jest także sama oprawa wideo na stronie artystki – po obu stronach okienka z filmem możemy bowiem zobaczyć dwie wibrujące doniczki z typowo „biurowymi” roślinkami.

 

 

Swojskie, krytyczne nastawienie o feministycznym wydźwięku uwidacznia się w pracach Chan dosyć wyraziście i przybiera często postać prostych komunikatów, które mają nas naprowadzić na interesujące artystkę tematy i problemy. Znamienne jednak, jak bardzo są to wypowiedzi zdystansowane i nieśmiałe. Gdy artystka chce skrytykować sposób działania współczesnego Internetu, pokazuje po prostu obrazek panoptykonu lub futurystyczną rzeźbę Umberto Boccioniego, co może wydać się zagraniem wręcz łopatologicznym. Gdy mówi o feminizmie, sprowadza wszystko do kilku haseł opisujących jej prywatne doświadczenia, a i tak dowiadujemy się na końcu, że to „najbardziej feministyczna praca, jaką kiedykolwiek zrobiła w życiu”. Z prac Chan epatuje aura niemożności i niepewności, a postać kobiety, która spogląda na nas z ekranu, w niczym nie przypomina hot dziewczynek ze Spring Breakers czy wspominanej przeze mnie niegdyś Brooke Candy. Jest tu raczej nieatrakcyjnie, trochę depresyjnie, nasza bohaterka wygląda, jakby marzyła tylko o położeniu się do łóżka (co zresztą wyznaje). Od niebezpiecznego przebicia błony bębenkowej w uchu dzieli ją najwidoczniej tylko jeden ruch...

 

Przypomnijmy to jeszcze raz

 

A jednak, deprymująca śpiączka i banalność wypowiedzi Chan wydają się na swój sposób wywrotowe, szczególnie na tle działalności innych twórców. Narzucającym się tu przykładem jest choćby twórczość… Tymka Borowskiego, który przecież stosuje podobną metodę „mówienia wprost”. Swoje poglądy, wyrażone najprościej jak się da (w opinii artysty), Tymek także ujmuje w formę biurowych prezentacji czy filmików instruktażowych. Zaskakująca analogia, jednak chyba na tym podobieństwa się kończą. O ile bowiem Chan reprezentuje demonstracyjną niepewność i zdystansowanie, o tyle prace pokazywane w ramach działalności Billy Gallery epatują pewnego rodzaju modernistycznym optymizmem i tendencją do moralizowania. Prosty przykład – Chan nie chce nam mówić, co jest dobre, a co złe, tymczasem Tymek nie ma z tym żadnego problemu i tworzy nawet całą mapę „dobrego i złego”.

 

Chan wie, że, dobrymi radami piekło wybrukowano

 

Czarno-biały świat Tymka Borowskiego

 

Pora na konkluzję, lecz – szczerze – w zasadzie nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Wygląda bowiem na to, że współcześni artyści-hipsterzy to tak naprawdę intelektualne półgłówki, które albo wyznają, że nic nie mają do powiedzenia, albo wręcz przeciwnie, mówią za dużo i to jakoś nieszczególnie dobrze wypada. Wychodzi więc na to, że najlepiej nic nie mówić, tak jak robi to choćby kolektyw New Roman, który niedawno atakowałam właśnie za milczenie i bezkrytyczność (za co ostatnio zjechał ich także Karol Sienkiewicz na Dwutygodniku). Jeśli jednak krytyczność sprowadza się do bezradnej paplaniny i skaczących po ekranie Pikachu, może faktycznie lepiej zamilczeć?… Oczywiście, można się upierać, że to wszystko ciągle jest cool, no bo w końcu jest tu i Internet, i rap, i popkultura, więc trudno powiedzieć, żeby artyści-hipsterzy nie wiedzieli, co się wokół nich dzieje. Zastanawia mnie jednak łatwość, z jaką pewne internetowe konwencje są podejmowane – gdyby bowiem szukać kolejnego polskiego odpowiednika dla Chan, byłby to pewnie Rafał Czajka, swagujący w polskim Internecie i mający słabość do sportowych gadżetów. I choć Czajka wydaje się dużo bardziej swag niż Chan, wizualnie ich prace są zaskakująco podobne i nasycone równie nieskomplikowaną wymową. Jak Czajka krytykuje Internet, to wiadomo, że pokaże nagrobek albo błyszczące kajdanki… Chciałoby się powiedzieć: przytłaczająco prosta sprawa.

 

Wydaje mi się, że ten tekst miał do czegoś prowadzić i być odpowiedzią na pytanie, czy hipster to ktoś więcej niż leming... Chciałam się także opowiedzieć za feminizmem w sieci i swagującymi artystkami, ale czy to rzeczywiście się udało? Chyba nie jestem zbyt dobrym krytykiem towarzyszącym (krytyczką!), więc powiem tylko:

TAK, HIPSTER=LEMING

&

SORRY, NEW ROMAN

 

Zmarnowane pokolenie

 

• • •

Czytaj także:

• • •

Karolina Plinta (ur. 1988) – zła kobieta. Studiowała historię sztuki na UJ w ramach MISH. Upierdliwa i nieznośna, twórczyni słynnego bloga Sztuka na gorąco.

Online za darmo

ha-art-52-4-2015
Najntisy  Wśród autorek i autorów: Jakub Baran, Jan Bińczycki, Aldona Kopkiewicz, Steve Naumann, Jakub Majmurek, Kaja Puto, Ziemowit Szczerek i...Więcej...
literatura-polska-po-1989-roku-w-swietle-teorii-pierre-a-bourdieu
Nadrzędnym celem projektu był naukowy opis dwudziestu pięciu lat rozwoju pola literackiego w Polsce (1989–2014) i zachowań jego głównych aktorów (pisarzy...Więcej...
113983
Piotr Marecki / Leszek Onak / SOYT!NBG

113983

113983 to liczba plików na laptopie Piotra Mareckiego w dniu 12 stycznia 2017 roku. W ciągu kilkunastu minut zostaje podjęta próba podniesienia ich...Więcej...
liberatura-czyli-literatura-totalna
Dwujęzyczny zbiór tekstów teoretycznych i programowych głównego twórcy i teoretyka liberatury – Zenona Fajfera, zredagowany i przetłumaczony na język...Więcej...

Czasopismo

ha-art-56-4-2016

Ha!art 56 4/2016

W Polsce, czyli nigdzie Wśród autorek i autorów: Dezydery Barłowski, Claudia Ciobanu, Steve Naumann, Kaja Puto, Ewa Maria Slaska, Lynn Suh, János Térey, Jakub Wencel i inni.
Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information