Ha!wangarda 2017 / Noc Poezji

5-7.10.2017 / Wydarzenie

Tegoroczna Noc Poezji w Korporacji Ha!art i towarzysząca jej kolejna edycja festiwalu Ha!wangarda odbędą się pod znakiem poezji zaangażowanej. Nie zawsze będą to wiersze dosłownie wiodące czytelników i czytelniczki na barykady, ale jednak poezja, która angażuje i pobudza do myślenia.…

rano myślę o prywatyzacji i dotykam się trochę

Wojtek Żubr Boliński / Poezja

Wojtek Żubr Boliński – permanentna tymczasowość, rocznik '89. Trochę poeta, trochę prozaik, ale jeszcze nie do końca. Kiedyś prawie kulturoznawca, ale nie w pełnym tego słowa znaczeniu; coś jakby dziennikarz albo trochę bloger, nie wiem. Copywriter, który zyskuje przy bliższym…

Ha!artoons. Wróbel rysuje książki (33): Tristan Gooley, "Przewodnik wędrowca"

Olga Wróbel / Komiks

Książki są bardzo fajne, ale długo się je czyta, a potem w głowie i tak zostaje jeden obraz, góra dwa. Dlatego skracamy ten łańcuch i od razu dajemy wam esencję – i to w ładnych kolorach.        …

Przyducha [PRZEDSPRZEDAŻ! 10 ZŁO TANIEJ DO 25.09.2017]

Maciej Piotr Prus / Zapowiedź

Przyducha następuje wtedy, gdy zmniejsza się ilość tlenu w zbiorniku wodnym. Ryby wykonują gwałtowne ruchy, podpływają blisko powierzchni, próbują łapać powietrze, w końcu giną. Podobny proces dotyka bohaterów powieści Przyducha Macieja Piotra Prusa. Atmosfera świata, a w tym wypadku światem…

Wiersz nie jest cudem (5): Szczepan Kopyt - prawdziwa ojczyzna

Szczepan Kopyt / Poezja

Wiersz nie jest cudem to cykl świetnych, zaangażowanych wierszy publikowanych tu, w internecie, i teraz, jako wyraz wkurwu na codzienne problemy i wydarzenia. Wiersz nie jest cudem, wiersz jest codzienny, zwykły i dostępny. Jeśli masz poglądy i opinie, prześlij wiersz…

Sztuka polityczna jako forma walki z apatią

Wiktoria Bieliaszyn / Felieton

Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że jednym z największych zagrożeń czyhających na społeczeństwo jest ogarniająca je apatia. Naród można porównać do ciała, które pod wpływem postępującego odrętwienia przestaje odczuwać cokolwiek, poza obojętnością lub strachem, a właśnie na tym…

Exploratory programming for the Arts and Humanities - warsztaty Nicka Montforta

5-7.10.2017 / Wydarzenie

Fundacja Korporacja Ha!art zaprasza na warsztaty „Exploratory programming for the Arts and Humanities” prowadzone przez Nicka Montforta, profesora Massachusetts Institute of Technology. Warsztaty przeznaczone są dla przedstawicieli różnych zawodów przemysłów kreatywnych, studentów i studentek, artystów i artystek, menadżerów i menadżerek…

Cholernie mocna miłość [PRZEDSPRZEDAŻ! 10 ZŁO TANIEJ DO 4.10.2017]

Lutz van Dijk / Zapowiedź

We wrześniu 1939 roku Trzecia Rzesza napada na Polskę. Nastoletni Stefan wraz z matką i rodzeństwem próbuje przetrwać trudy wojennej rzeczywistości w rodzinnym Toruniu. Chwyta się różnych zajęć: pracuje u niemieckiego piekarza, potem w lokalnej fabryce. Popołudniami śpiewa w chórze…

Wiersze za sto dolarów (premiera: 8 października 2017)

Piotr Marecki / Zapowiedź

1. Amazon Mechanical Turk to amerykańska platforma crowdsourcingowa, dzięki której różne organizacje outsourcują pracę. Jej użytkownicy nazywani są Mechanicznymi Turkami. 2. Na AMT zachodzi stosunek pracy między zamawiającym (requester) a pracownikiem (worker). 3. Mechaniczne Turki wykonują HIT-y (Human Intelligence Task),…

Szklane pszczoły (premiera: 25 października 2017)

Ernst Jünger / Zapowiedź

Rotmistrz Richard, zdemobilizowany kawalerzysta, nie może znaleźć pracy w opanowanym przez technologię świecie. Pewnego dnia dostaje tajemniczą ofertę od Zapparoniego, biznesmena i konstruktora automatów, który mógłby być literackim pierwowzorem Elona Muska. Rozpoczyna się konfrontacja rycerskich cnót i naukowego geniuszu. Szklane…

Przyducha [fragment]

Maciej Piotr Prus / Proza

Mam wrażenie, że ktoś chodzi po mieszkaniu, słyszę skrzypiącą podłogę w przedpokoju. Z kuchni sączy się smuga światła. Powinienem wstać i sprawdzić, ale się boję. Nie mam żadnej broni, pistoletu ani szabli zawieszonej na ścianie, nie mam noża ani nawet…

Przemytnicy [fragment]

Konrad Janczura / Proza

Od rana trzeba było towar rozwozić. Zajechali najpierw na Lubaczów, na ruski targ. Tam jest w centrum miasta taka stara miejscówa, gdzie się rozkładają handlarze. Kiedyś było ich więcej, ale gmina wygnała większość na przedmieścia. I tam nikt nie chodzi,…

Frontpage Slideshow | Copyright © 2006-2013 JoomlaWorks Ltd.

Karolina Plinta - MISTRZYNIE $TYLU (3): Ada Karczmarczyk

Redakcja

Czasem, gdy bardzo się nudzę, po głowie zaczynają mi chodzić dziwne myśli. Na przykład: kim jak w zasadzie jestem i czego chcę od życia? Na łamach Ha!artu często powtarzam, że jestem feministką i moim głównym zadaniem jest promocja twórczości kobiet.

Jednak z drugiej strony, nadal pozostaję przede wszystkim ironistką: niby kocham moje mistrzynie, ale jest to miłość na opak, przynosząca więcej szkód niż korzyści. „Język ironiczny rozkłada podmiot na ja ironiczne, które żyje w stanie nieautentyczności, oraz na inne ja, które istnieje w postaci języka zatwierdzającego o tejże nieautentyczności” – pisał kiedyś Paul de Man. Idąc tym torem myślenia, można by się zastanawiać, ile w moim pisaniu jest kłamstwa i podstępnej kreacji. Zresztą, niedawno odkryłam, że nie tylko ja mam wątpliwości odnośnie prawdziwości mojej osoby:

 

 

Widzicie, jakie opinie krążą na mój temat? No i niby takie podejrzenia wydają się kuriozalne, ale, z drugiej strony… dlaczego by nie? Żyjemy w końcu w dobie cyfryzacji i wirtualnych światów, które stają się namacalną rzeczywistością. Mój przyjaciel okazał się botem – czyż nie natrafiamy co rusz na takie newsy, opatrzone smutnym portretem kolejnej ofiary Internetu? Kto wie, może więc i ja jestem tylko fikcyjnym kontem na facebooku, za którym kryją się nieznane nikomu indywidua? I w czasie, gdy wszyscy myślą, że Plinta to taka młoda, feministyczna krytyczka, tak naprawdę pod tą postacią może kryć się kilku zgorzkniałych redaktorów, namiętnie naśmiewających się z twórczości kobiet-artystek. Plinta: prawda czy męski spisek? Studium nędznego przypadku – już widzę tego typu wpisy na blogu Izy Kowalczyk czy Doroty Łagodzkiej, podbite niezliczoną ilością lajków…

Sytuacja zaczęła być groźna, musiałam więc zrobić coś, co raz na zawsze potwierdziłoby moje istnienie. A że był to czas, kiedy cały facebook żył sensacyjnym performance’em Mariny Abramović i Jaya-Z, postanowiłam wziąć przykład z najlepszych i być jak Marina. Prosto rzecz ujmując, postanowiłam BYĆ. Być absolutnie, w stu procentach, całkowicie być obecną, także pod kątem fizycznym. W poprzednim odcinku Mistrzyń $tylu przechwalałam się swoim żywotem etatowego mruka, przyszła jednak pora na zmianę taktyki i wyjście do ludzi. Z ukrytego w cieniu szydercy zdecydowałam przekształcić się w krytyczkę obecną, osobę na wskroś cielesną, która z artystami nie tylko się konfrontuje, ale wręcz ich śledzi, szarogęsi się w ich mieszkaniach, myszkuje w lodówce i bieliźniarce, by następnie wszystko to opublikować, szargając tym samym instytucjonalny wizerunek pechowego delikwenta. Żeby zaś całkowicie dopełnić ten cykl przemian, bieżący odcinek postanowiłam poświęcić pewnej szczególnej artystce – kobiecie, która kiedyś ukradła mi rolę.

 

OTO I NASZA GWIAZDA

 

„PRAWDZIWA KRÓLOWA POPU JEST TYLKO JEDNA” – pisała kiedyś na swoim blogu Ada Karczmarczyk, mając na myśli oczywiście siebie. Pamiętam, że kiedy po raz pierwszy weszłam na jej bloga kilka lat temu, poczułam mimowolną zazdrość: cała jej strona mieniła się od kolorków i tandetnych gadżetów, były tam zwariowane filmy pokazujące życie upadłej lolity, opatrzone dodatkowo rymowankami, których nie powstydziłaby się sama Masłowska; przy dłuższym przeglądaniu bloga Ady mój komputer się zawieszał. Ciężko byłoby konkurować z tym wszystkim i pod tym względem odkrycie działalności Ady Karczmarczyk było dla mnie niemiłym zaskoczeniem: skoro ona ogłosiła się królową polskiego popu, to kim niby ja miałabym zostać? Odpowiedź na to pytanie przyszła niespodziewanie niedługo potem, gdy natrafiłam na jedną z nowych produkcji Ady. Był to krótki film American Girl, złożony z samych trailerów do dłuższych części, zawierających relację z podróży młodej artystki do Nowego Jorku. Teoretycznie, te krótkie zajawki były całkiem zabawne; jednak przyglądając się anorektycznej bohaterce, wyjącej w nowojorskim metrze i porykującej na pasażerów jak zarzynane zwierzę, poczułam niepokojący dyskomfort. Postanowiłam wtedy dać sobie spokój z tymi rozważaniami o samozwańczych tytułach. Najwyraźniej bycie królową polskiego popu wcale nie jest moim przeznaczeniem…

 

Czy to jest los, o którym marzę?

 

Jednak wbrew najszczerszym chęciom, trudno mi było wykreślić Adę z pamięci. Po przeprowadzce do Warszawy zaczęłam natykać się na nią na wernisażach – dzięki swojej chudości i lekko dziwacznym, zawsze różowym strojom znacząco wyróżniała się w tłumie. Z czasem wizerunek Ady stawał się dla mnie coraz bardziej kłopotliwy: raz zobaczyłam ją w stroju Indianki, wyśpiewującą bełkotliwe pieśni w towarzystwie tajemniczego szamana; później do moich uszu doleciały plotki o jej rzekomym nawróceniu na katolicyzm. W Zamku Ujazdowskim, na swojej wystawie Świadectwo, pokazała rzeźbkę w kształcie ludzkiego embrionu, całą oklejoną cyrkoniami. „Cóż, na boga, ma to wszystko znaczyć?” – myślałam sobie, czując, że postać artystki zaczyna mi się wymykać. W takiej sytuacji spotkanie było nieuniknione – skoro miała zostać kolejną Mistrzynią $tylu, musiałam wprosić się do jej mieszkania i sprawdzić, jak się sprawy mają.

Wyznaczyłyśmy czas spotkania na pewne poniedziałkowe przedpołudnie – w sam raz, żeby uniknąć kontaktu z rodziną Ady, którą wizyta „krytyczki sztuki” mogłaby rozdrażnić. „Mój brat nie lubi, kiedy mówię przy nim o sztuce, zresztą ja wtedy też się dziwnie czuję” – powiedziała mi wcześniej Ada. Oczywiście, nie zdziwiło mnie to – znakomita część mojej rodziny ma podobny problem ze sztuką. Kiedy przybywam do mieszkania Ady, udaje mi się zajrzeć do pokoju jej brata – typowy kącik „pana informatyka”. Pokój Ady jest za to do porzygu dziewczęcy, jak z amerykańskich filmów o znudzonych nastolatkach z kalifornijskich przedmieść. Przy wejściu stoi biały keyboard, na środku biały stoliczek i różowe dywaniki. Jasna meblościanka, na półkach pluszowe misiaki, porcelanowe figurynki słoników i ptaszków (wśród nich wyróżnia się cyrkoniowy płód), sztuczne kwiaty i zasłonki z motywem kobiecych ust. Nad biurkiem wiszą kolorowe karteczki z dokładnym rozkładem dnia Ady:

  • BÓG
  • ŚPIEW
  • ANGIELSKI
  • SPORT
  • PIANO
  • SPRZĄTANIE

Jest także rozpiska czasu pracy i medytacji. „Kiedyś mój pokój wyglądał zupełnie inaczej, był pełen plakatów i śmieci, ale po duchowej przemianie postanowiłam go oczyścić” – mówi Ada. Po duchowej przemianie Ada zmienia też styl ubioru, kiedyś była bardziej emo, teraz nosi różową marynarkę. Ma jedną, chyba ulubioną, która kojarzy mi się z przebraniem weselnego wodzireja.

Po wstępnym zapoznaniu (w którym to przedstawiam się w kłamliwie dobrych barwach) wreszcie przechodzimy do meritum, czyli życia i stylu Ady Karczmarczyk.

 

W dziewiczym pokoiku

 

 

1.

„Właściwie to zostałam artystką przez pomyłkę” – wyznaje na wstępie Ada. Jej rodzina, do bólu normalna i porządna, wpajała jej zdrowe przekonanie, że dorosłość oznacza zarabianie pieniędzy i solidną pracę. Antytezą przyzwoitego obywatela jest artysta, który w rodzinnym domu Ady jest synonimem nieudacznika i darmozjada. Ada postanawia więc za wszelką cenę nie zostać artystką; jej ambicją staje się zdobycie porządnego zawodu, który przyniesie jej równie konkretną kasę. Wybór pada na studia z zakresu reklamy, co wydaje się faktycznie rozsądne. Problemy jednak zaczynają się, gdy przychodzi do realizacji zamierzenia: Ada składa papiery na intermedia na poznańskiej ASP. Jest słabo zorientowana w programie studiów, ale hasło „intermedia” kojarzy się właśnie z reklamą… Na egzamin Ada przechodzi lekko oszołomiona, komisji rekrutacyjnej opowiada o swoich planach kariery w branży teledyskowej. Z niewiadomych przyczyn dostaje się na pierwszy rok. „To zapewne przez wygląd” – twierdzi.

Po kilku miesiącach wychodzi jednak szydło z worka: intermedia to ewidentnie nie są studia przyuczające do projektowania reklam. Kryzys nadchodzi wraz z pierwszym plenerem w Skokach. Ada jest tak bardzo przerażona ludźmi i atmosferą, że postanawia rzucić ASP i podjąć właściwy kierunek studiów. Po powrocie z pleneru jest już spokojna: skoro podjęła decyzję o przenosinach, na ASP może robić, co jej się żywnie podoba i nie dbać o opinię innych. Na zaliczenie roku przygotowuje coś totalnie z dupy – tandetnie bajkowe wideo Tęczowy Świat Ady. Jednak ku jej zaskoczeniu, jej profesorowie są zachwyceni pracą, która dostaje najwyższe noty i ląduje na wystawie końcoworocznej. Ada jest trochę zdziwiona, ale niespodziewany sukces zachęca ją do kontynuowania studiów.

Kolejne lata jednak nie są łatwe: Ada co rusz czuje, że ma dosyć artystów i sztuki. Na któreś zajęcia przynosi nawet manifest, w którym daje upust swojemu obrzydzeniu wobec dwóch powyższych kategorii. Niestety, to także wprawia w euforię jej nauczycieli. Studia kończy celująco, i – wbrew woli rodziców i swojej własnej – zostaje zawodową artystką.

 

2.

„Studia w Poznaniu to był dobry okres, ale pod koniec miałam już serdecznie dość tamtejszego życia. Mieszkałam tuż przy uczelni, przez mój pokój codziennie przewalała się masa ludzi, co chwila impreza. Musiałam się wyciszyć i uciekłam”. Z rozbawionego Poznania Ada ucieka do rodzinnego domu w Warszawie, gdzie zamyka się we własnym pokoju, by pracować nad sztuką. Od czasu do czasu wyrusza na miasto, by zobaczyć najnowsze wystawy lub też pokazać się na wernisażu. Zawsze jednak wraca, by kontynuować swój mniszy tryb życia i samokształcenie. Czyta różne książki, zaczyna pochłaniać ją filozofia, szczególnie lubi Platona. Znajdzie to odzwierciedlenie w jej pracy – Ada wkrótce zacznie zastanawiać się, po co właściwie jest sztuka i komu ma służyć. A może raczej – czemu? Według Ady sztuka ma służyć dobru, dzięki niej ludzie powinni stawać się lepsi.

Na fali duchowych poszukiwań zaczyna interesować się ezoteryką i rytuałami kultur rdzennych, uczęszcza na medytacje i warsztaty do grupy Orzeł Kondor Koliber. Efektem tych zainteresowań był performance, który wykonała podczas wernisażu wystawy studentów Mirosława Bałki AAAkupunktura w galerii Kordegarda na Krakowskim Przedmieściu. Ada wystąpiła wtedy razem ze swoją koleżanką, Anetą Ptak, do performance’u zaprosiła także Guru Manuela Rufino – nauczyciela świętych tradycji inicjacyjnych. Razem odśpiewali indiańskie pieśni oczyszczające, które miały uzdrowić plac przed Pałacem Prezydenckim (a przez to i całą Polskę), skażony sporem o krzyż smoleński. Realizacja tego zamierzenia jednak nie była łatwa. „Guru i Aneta mieli problemy z przylotem do Polski i dopiero dzień przed naszym wystąpieniem wybraliśmy piosenki, które mieliśmy wspólnie odśpiewać. Starałam się ich nauczyć na pamięć, ale kiedy zaczęliśmy rytuał, Guru zaintonował jakieś zupełnie inne. W rezultacie podczas wystąpienia potrafiłam jedynie mruczeć pojedyncze słowa pod nosem. Do tego dostałam do rąk potwornie ciężką grzechotkę, dłonie szybko mi zesztywniały. Czułam się jak robot i bałam się, że za chwilę zemdleję... Patrzyłam więc tylko na polską flagę zawieszoną na Pałacu Prezydenckim i starałam się przekazać jej resztki swojej energii”.

Powoli zagraniczny New Age przestaje wystarczać artystce. Jej uwagę przykuwa więc chrześcijaństwo. Odkrywa, że wartości katolickie pokrywają się z jej własnymi. Oczywiście, chodzi o ten głęboki katolicyzm, a nie ten spod znaku ojca Rydzyka. Dodatkowo, interesują ją związki kościoła katolickiego i sztuki. Kiedyś te dwa światy szły w parze, później nastąpił rozłam, co nie wyszło na dobre żadnej ze stron. Ada postanowiła nawiązać do dawnych tradycji i znów tworzyć sztukę o wymowie religijnej. A żeby sztuka religijna spełniała swoją funkcję, musi być masowa.

 

 Ada Karczmarczyk a sprawa polska. Oczyszczający performance na Krakowskim Przedmieściu (fot. Marcin Morawicki)

 

3.

Kultura masowa to konik Ady. Jeszcze przed naszym spotkaniem w jej domu odbyłyśmy długą rozmowę na temat Lady Gagi i Lany Del Rey oraz ukrytych znaczeń, jakich można dopatrzyć się w ich teledyskach. Ada uwielbia Gagę, która dla niej uosabia życie i jasność. W końcu Gaga śpiewa: „BORN THIS WAY”. Lana tymczasem stoi po ciemnej stronie, o czym dobitnie świadczą teksty jej piosenek („BORN TO DIE”). Aby zobrazować swoją pracę analityczną, Ada tworzy cykl plansz edukacyjnych, w których tłumaczy chrześcijańskie treści zakodowane w teledyskach Katy Perry, Nicki Minaj czy Lady Gagi. Wszystkie zawisną w Zamku Ujazdowskim na jej wystawie Świadectwo. Połączenie estetyki kultury masowej i religijnych treści może wydawać się trochę dziwaczne, ale naszej młodej artystce zależy na znalezieniu pomostu pomiędzy sztuką współczesną, kościołem i społeczeństwem. Wierzy, że dzięki takiemu połączeniu religia katolicka znów zacznie być atrakcyjna, szczególnie dla młodych ludzi. „W Polsce kultura katolicka jest ponura i nastawiona na kultywowanie śmierci, a przecież Jezus zmartwychwstał, jasność zwyciężyła, powinniśmy się tym cieszyć”. Nawiązywanie do popowej estetyki wydaje się racjonalne także z tego względu, że, jak zauważa Ada: „Pop to współczesna religia, a scena – jej ołtarz”. Właśnie dlatego jej wideo Msza (2013) przypomina hipnotyzujący teledysk, na którym wszystko ogniskuje się wokół ołtarza i postaci księdza. W tej pracy przebrzmiewają też echa halucynogennej estetyki wcześniejszych filmów, jeszcze z czasów uczestnictwa w obrzędach szamańskich.

 

''Msza'', 2013

 

 

 

''Otwarcie bramy'', 2012

 

Prace Ady wyglądają zabawowo, ale ona sama traktuje siebie poważnie. „Chciałabym kiedyś zostać przywódcą duchowym” – wyznaje. Jej sztuka ma nieść dobrą nowinę. Z tego względu Ada chciałaby przebić się z galeryjnej niszy i trafić na salony mass mediów. Wydaje się jednak, że ta krucjata może nie być łatwa. Kilka lat temu, kiedy była jeszcze wokalistką zespołu Virgins Deluxe Edition, razem z Anetą Ptak wystartowała w programie Mam talent. Jak twierdzi, ich występ zachwycił Kubę Wojewódzkiego i Agnieszkę Chylińską – mimo to dziewczyny nie przeszły do dalszego etapu. Co gorsza, producenci wykasowali nagranie, w którym występowały. Czyżby podejrzewali, że tak naprawdę jest to podstęp dwóch artystek?

Ada jednak się nie poddaje i tworzy dalej. Do nauki domowej zaprojektowała grę karcianą „światło-mrok”, dzięki której gracze mogą podjąć refleksję nad jasnymi i ciemnymi stronami ludzkiego życia. No i jest cyrkoniowy embrion. Przez całą naszą rozmowę co chwila na niego zerkam, jest trochę straszny, ale chciałoby się go wziąć do ręki. Embrion jest aluzją do słynnej pracy Damiena Hirsta For the Love of God, przedstawiającą diamentową czaszkę. Zgodnie jednak z logiką opowiadania się po stronie jasności i życia, Ada postanowiła zrobić ludzki embrion. Czysta afirmacja życia kontra filozofia śmierci. Ada jest oczywiście przeciwniczką aborcji. Swoje poglądy manifestuje jednak niestandardowo: przeciwnicy aborcji mają w zwyczaju pokazywać zdjęcia zmasakrowanych płodów, co budzi z reguły odrazę i niechęć większości społeczeństwa. Ada pokazuje płód pozytywnie, jako coś pięknego i miłego, co chciałoby się dotknąć i przytulić.

Ada Karczmarczyk żyje zgodnie z kościelną doktryną. Pomiędzy jednym zdaniem a drugim nagle wypala: „Nie mam chłopaka i jestem dziewicą”. Czuję zakłopotanie, pytam, czy czeka na ślub. Dokładnie, przed nim nie ma mowy o baraszkowaniu w łóżku. Ze swojego dziewictwa jest wyraźnie dumna. „VIRGIN… to możesz napisać”. Aha, nie wspomniałam o kolejnej ważnej artystce w życiu Ady. Jak możecie się domyślić, jest nią Madonna.

 

 

''Embrion'', 2013

 

 

 

4.

Na stoliku w pokoiku Ady leżą ciastka i czekoladki. To poczęstunek przygotowany specjalnie dla mnie. I tylko dla mnie: przez całą naszą rozmowę Ada ani razu nie sięga po ciastko. W końcu nie wytrzymuję i zadaję pytanie, które właściwie od początku chodzi mi po głowie. Dlaczego jest taka chuda? „Od wielu lat walczę z depresją, jednym z jej symptomów jest zanik smaku”. Ada nie je ciasteczek, ponieważ nie czuje ich smaku. Przypominam sobie, że jej wcześniejsze prace, stworzone jeszcze przed przemianą, miały formę wideo-pamiętników, w których Ada rejestrowała swoją walkę ze smutkiem: strzelała do swojego odbicia w lustrze, atakowała nożem wizerunek chłopaka, w którym się podkochiwała, zawieszała się na trzepaku w pozie smutnej baletniczki. Podobną atmosferą charakteryzowały się jej filmy z cyklu American Girl, który, jak pamiętacie, trochę mnie przeraził. Wszystko to jednak zakończyło się razem z przemianą, kiedy Ada skierowała się ku jasności.

 

''American Girl'', 2010

 

''Kryzys'', 2008

 

Ada mówi dużo i długo. Spędzam w jej mieszkaniu sześć godzin, ale po trzech zaczynam wymiękać. Gdy zaczynam się wiercić, Ada proponuje obiad. Darmowy posiłek? W takich okolicznościach nigdy nie odmawiam. W kuchni, nad jadalnym stołem, wisi religijna płaskorzeźba (wiadomo kogo), która wygląda, jakby była zrobiona z masy solnej. Na obiad jemy makaron z serem i sałatkę z rukoli i pomidorów. Patrzę podejrzliwie na miseczkę Ady, ale jedzenie powoli zaczyna z niej znikać. Więc jednak nie jest tak źle.

 

Wspólny posiłek

 

W trakcie przygotowywania posiłku Ada opowiada mi trochę o swoich wątpliwościach dotyczących jej sztuki. W końcu nie jest łatwo zostać przywódcą duchowym i Ada chwilami nie wie, czy kiedyś to się jej uda. Boi się także reakcji środowiska artystycznego, które może nie zaakceptować jej afirmacji doktryny katolickiej. Przed otwarciem wystawy Świadectwo wariowała z niepewności. Koniec końców, chyba jednak nie było tak źle: w kilka dni po wernisażu zaczęły pojawiać się recenzje, raczej pozytywne. Ada odetchnęła, ale wiele obaw pozostaje nadal aktualnych. W pewnym momencie, patrząc na własną płaskorzeźbę, rzuca nieśmiało: „A co jeśli moja misja jest tak naprawę fikcją? Rodzajem projekcji znerwicowanej dziewczyny, która spędza za dużo czasu zamknięta w domu? Siedzę tu, wymyślam różne rzeczy, a rzeczywistość jest gdzie indziej?”.

W odpowiedzi burczę coś pod nosem, całą swoją uwagę koncentrując na makaronie. Bo niby co miałabym jej powiedzieć? Fakt, jej religijne prace trącą psychodelą, ale z drugiej strony ja sama przecież zaczęłam podejrzewać, że moje życie jest fikcją, a ja jestem tylko kukiełką w rękach mężczyzn. W pewnym sensie obie jesteśmy wariatkami, z drobnymi różnicami co prawda: Ada bezwzględnie stoi po stronie jasności, moją specjalnością jest ciemność, kłamstwo i manipulacja. Postanowiłam nie uświadamiać Ady, z kim się spotkała. Jak zareagowałaby na wiadomość, że spędziła sześć godzin w towarzystwie diabła?

 

 

5.

W końcu dochodzi osiemnasta i postanawiam uciec. Jest to dobry moment, bo niedługo ma przyjść brat Ady – lepiej uniknąć tego spotkania. Przed wyjściem pytam, jakie ma plany na resztę wakacji. Oczywiście, ma masę pracy (szykuje swoją solową płytę z piosenkami własnego autorstwa), pewnie więc czeka ją wiele dni mniszej roboty w jej dziewiczym pokoiku. Przy okazji wzdycha jednak, że ma trochę dosyć tej praworządności i pewnie niedługo znów rzuci się w wir imprez.

„Dbry znak”, myślę sobie, a mój czarci cień wykrzywia spazm uśmiechu. Sugeruję Adzie dużo wypoczynku, to wie, może opuszczenie pokoiku na dłużej. „Nic z tego, muszę zajmować się sztuką” – odparowuje artystka i zamyka mi drzwi przed nosem.

Teraz wiecie już wszyscy, dlaczego musiałam uczynić Adę Karczmarczyk kolejną Mistrzynią $tylu.

• • •

Czytaj także:

• • •

Karolina Plinta (ur. 1988) – zła kobieta. Studiowała historię sztuki na UJ w ramach MISH. Upierdliwa i nieznośna, twórczyni słynnego bloga Sztuka na gorąco.

Online za darmo

ha-art-52-4-2015
Najntisy  Wśród autorek i autorów: Jakub Baran, Jan Bińczycki, Aldona Kopkiewicz, Steve Naumann, Jakub Majmurek, Kaja Puto, Ziemowit Szczerek i...Więcej...
literatura-polska-po-1989-roku-w-swietle-teorii-pierre-a-bourdieu
Nadrzędnym celem projektu był naukowy opis dwudziestu pięciu lat rozwoju pola literackiego w Polsce (1989–2014) i zachowań jego głównych aktorów (pisarzy...Więcej...
113983
Piotr Marecki / Leszek Onak / SOYT!NBG

113983

113983 to liczba plików na laptopie Piotra Mareckiego w dniu 12 stycznia 2017 roku. W ciągu kilkunastu minut zostaje podjęta próba podniesienia ich...Więcej...
liberatura-czyli-literatura-totalna
Dwujęzyczny zbiór tekstów teoretycznych i programowych głównego twórcy i teoretyka liberatury – Zenona Fajfera, zredagowany i przetłumaczony na język...Więcej...

Czasopismo

ha-art-56-4-2016

Ha!art 56 4/2016

W Polsce, czyli nigdzie Wśród autorek i autorów: Dezydery Barłowski, Claudia Ciobanu, Steve Naumann, Kaja Puto, Ewa Maria Slaska, Lynn Suh, János Térey, Jakub Wencel i inni.
Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information