Krzysztof Bartnicki - Uwaga na spojler (3): Max Weichmann robi w konia (trojańskiego)
Trwam na obrzeżu miasta bez jednego festiwalu kulturalnego – pierwszy i ostatni wyoffał się do Katowic, po budżecie i drogach zostały dziury; ktoś z wizytówkowego zespołu Myslovitz trafnie to miasto ocenił, że może dobrze jest być tu martwym, ale żywym tu być – nie za dobrze. A tym gorzej, gdy coś ciekawego się trafi.
Mnie trafił się trojan.
A było tak: trafiła do mnie notka, że działał dawno temu w Mysłowicach Max Weichmann; urządzał on wojaże przez ocean. Że może wojażowała u Weichmanna pewna dziewczynka, która potem ocalała z Titanika. Kiedy zadałem "Max Weichmann" w gugle, najwyższy link był z modelarni Albatros, niech ją szlag. Przestrzegam: w styczniu kliknąłem – i dostałem trojana.
Ech, przeszłości lat osiemdziesiątych. Najgorsze, co mogło się stać w okolicy komputera, to splątanie magnetofonowej taśmy, nośnika gier. Wyskakiwał wtedy skrin "R: tape loading error", koniec strat. Im dalej, tym groźniej: pecet nie chronił przed głupotą (czy: eksperymentem) – kiedy katalog główny przeciągnąłem do kosza, pecet się zgodził, a potem przestał działać. Był Mroczny Mściciel z Bułgarii i był mroczny film Wirus z Polski. No ale było też prawie–panaceum MKS, na dyskietce 3.5", a na pociechę Angelina Jolie w Hakerach. Kto nie puszczał się w zakazane rewiry, miał spokój. Zresztą jak puszczać się, kiedy internet modemowo wolny i po stawkach droższych niż za zboże.
Nie idealizuję młodości, ani nie sarkam, że laptop nie łyka taśm Stilon Gorzów. Mnie tylko prywatna teoria się nie zgadza. Skoro, jak wierzę, tekst chce się reprodukować – po co zsyła trojana? W zeszłym grudniu zesłał, gdy patrzyłem za ścieżką dźwiękową z trójki Fallouta. Sama kultura, zacna klasyka, żadne porna czy warezy. I trojan. Jeśli tekst chce, żebym nie pisał, a bym dźwiękowo chamiał, jeśli chce ciąć wiedzę o Weichmannach i spółce – niech objawi to inaczej, proszę – jakoś tak, by teoria się zgadzała. Przecież zajmując się walką z trojanami, nie reprodukuję tekstów (oprócz tych w srogiej łacinie, które szybko obumierają, bo nie spełniają się nawet fatycznie).
Roboczo przychodzi do głowy, że tekst wybrał innego reproduktora. Na co mu starszyzna – młodości, ty na poziomy WoWa wylatuj! Być może. Syn postanowił poznać się mocniej na internecie i coś czyta, i coś pisze, i są nowe teksty w obrocie. Mam nadzieję, że przy okazji pomści moją krzywdę, ziści jakiegoś trojana. Z tego, co podglądnę – a czego nie rozumiem – spojleruję, póki pamiętam:
<FRAMESET COLS="75,*">
Wygląda groźnie. Zapadł wyrok na kolesiów z rocznika 75. w dół, tak?
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
