Krystian Szadkowski - Refleksje po Światowym Dniu Ateistów
Roman Kurkiewicz zwierzył się kiedyś w jednym z felietonów z chęci ustanowienia Wielkiej Soboty Światowym Dniem Ateistów. Tego dnia, wszyscy chrześcijanie mogliby bratać się z ateistami, w milczeniu oddając się rozmyślaniom nad zupełnie świeckim światem i jego problemami.
Tego dnia bowiem jedni i drudzy przekonani są o niezaprzeczalnej śmierci Boga. Mógłby być to zatem czas wytężonej pracy nad poprawieniem losu ubogich i wykluczonych, którzy przed śmiercią Chrystusa tworzyli jego wesołą kompanię. Dzień Ateistów, jak pisał Kurkiewicz, musimy jednak zbudować sobie sami. Spróbuję więc położyć kolejną cegiełkę pod jego fundament.
Religia w naszym wyznaniowym państwie towarzyszy nam na co dzień pod dwiema postaciami: chleba powszedniego gospodarki wolnorynkowej i wina katolickiej doktryny. Nie przypadkiem obie formy wiary wspierały się wzajemnie w trudach ekspansji lat 90–tych. Religijny charakter katolicyzmu przełknęlibyśmy z łatwością. Kapitalizm przysporzyłby pewnie większych problemów. Walter Benjamin w jednym z esejów wymienia trzy właściwości funkcjonowania kapitalizmu jako struktury religijnej. Po pierwsze wskazuje na jego czystość, nie posiada on żadnych dogmatów ani teologii – jest wiarą jako taką. Po drugie kult uprawiany na jego gruncie trwa permanentnie, nie ma ani jednego dnia powszechnego, jest ciągłym świętem produkcji i konsumpcji. Po trzecie zaś tak jak katolicyzm naznaczający każde istnienie grzechem pierworodnym, nakłada na człowieka winę: zarówno w moralnym sensie, jak i w sensie długu. Nie darowuje ich jednak, lecz ciągle pogłębia. Może nie trzeba koniecznie przywoływać tu Benjamina. Tezy o analogiczności alienacji religijnej i alienacji człowieka w państwie, pieniądzu czy pracy głosili przecież Moses Hess czy Karol Marks.
Zazwyczaj spory o istotę świąt religijnych są czcze i bezproduktywne. Ostatnimi czasy również tu w Polsce, znaczeniem napełnia je przecież jedynie kapitalizm, intensyfikując bądź nie, swoje starania o skupienie uwagi na konsumpcji w okresie poprzedzającym te dni. W Wielkiej Sobocie jest jednak coś specyficznego, nieuchwytnego. W jaki sposób można byłoby ją utowarowić? Ktoś powiedział, że tworząc paletę specyficznych produktów do święconek. Ciężko jednak byłoby odróżnić te nadające się do święcenia, od tych na co dzień uświęconych towarowym nimbem niezwykłości. Dzień, w którym Bóg leży martwy jest dniem totalnego tryumfu ludzkości uwolnionej od wszelkiej transcendencji. Również kapitał ma tego dnia wolne.
Dla Slavoja Žižka śmierć Chrystusa reprezentuje upadek Wielkiego Innego, rozumianego jako fundament ideologicznego porządku. Na krzyżu umiera nie tyle ludzkie wcielenie transcendentnego Boga, co sama jego „poza–światowość”. Staje się nieodłączny od Ducha Świętego ukonstytuowanej tym wydarzeniem wspólnoty. Duch święty, figura pojednania Boga i ludzkości, wskazuje na możliwość stworzenia nie–ideologicznych więzów społecznych – bezpośredniego spotkania z bliźnim, niezapośredniczonego w prawie, kulturze czy kategoriach ideologicznych.
Dlatego właśnie kapitalizm tak słabo radzi sobie z wykorzystywaniem tego święta do własnych celów. Wielka Sobota jako Światowy Dzień Ateistów choć budowana w obrębie chrześcijańskiej tradycji, stać mogłaby się świętem prawdziwie ludzkim, profanicznym zwycięstwem immanencji.
W życzeniach świątecznych kapłan polskiego kapitalizmu państwowego, premier Donald Tusk twierdził, że świąteczne dni, niezależnie od wyznania (sic!), niosą Polakom niezwykłą moc. Zaznaczył, że dzień zmartwychwstania Chrystusa uzmysławia nam, że śmierć nie jest czymś ostatecznym. Nie dajmy się zwieść. Prawdziwie „ludzkie”, ponad wyznaniowe święto wydarza się zawsze w sobotę, w tym „pomiędzy”, w cichym niepozornym dniu, kiedy nawet polscy katolicy zostają na jakiś czas pozostawieni samym sobie.
Ateizm, o który toczy się tu gra, zdawałby się nie tylko postawą odrzucającą istnienie jakiegokolwiek Boga, ale również autonomię transcendentnych struktur jako takich. Sprzeciwiałby się przede wszystkim religijnemu przekonaniu o skuteczność „niewidzialnej ręki rynku”. Wielka Sobota – Światowy Dzień Ateistów to moment, w którym przez chwilę wszyscy mamy zwiększoną szansę dostrzec groźny splot religii i kapitału.
• • •
Krystian Szadkowski – (urodzony w 1986 r.) student filozofii, redaktor naczelny czasopisma "Praktyka Teoretyczna", inicjator Projektu Agamben. W wolnym czasie zajmuje się krytyką krytycznej krytyki.
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
