Bożena Keff - Kolumbowie Kopernicy

Byłam nie tak dawno w szacownym gremium, gdzie gromadzą się ludzie pióra, wydawcy, tłumacze, etc. Były wybory i zostałam poproszona, żebym uczestniczyła w komisji skrutacyjnej. Poczyniłam wiec tylko prewencyjną uwagę, żeby i tu nie było tak, że panie będą liczyć głosy i parzyć herbatę, a panowie będą wybierani, więc komisja była koedukacyjna.

(Mogę robić takie uwagi, bo najpewniej mam etykietkę feministki – walczącej, wojującej, wściekłej lub oszalałej - bo innych nie ma), sprawa jest więc przechlapana, a ja z tego korzystam.

Tak, lecz teraz nie o tym , choć i o tym. Otóż gdyśmy już policzyli, co było do policzenia, koledzy wypchnęli mnie do mikrofonu, żebym odczytała, kto wygrał, kto nie, i jakim stosunkiem głosów. Skupiłam się więc tak szczelnie jak jeż zwinięty w kłębek, bo do cyfr mam stosunek paniczny, wyrobiony we mnie pracowicie przez polski system edukacyjny. Jedyne o czym pamiętam, to żeby przeczytać, że kandydat wygrał stosunkiem głosów 45 do 8, a nie 58 do 4, czy 54 do 85, bo w tej dziedzinie u mnie wszystko możliwe, jestem po prostu nieprzewidywalna w obliczu cyfr. Gdy tak czytam te śmiercionośne cyfry, słyszę śmiechy, ale nic, nic mnie nie rozproszy. Potem okazało się, że przekręciłam nazwisko pobitego kandydata i zamiast przeczytać powiedzmy pan Sadko – Koryło przeczytałam pan Sadko – Korytko. Wszyscy się radują, bo nikt na niego inaczej nie mówi, no ale mnie przykro było, i kiedy już wszyscy patriarchowie przemówili we wszystkich patriarchalnych sprawach przy powszechnym milczeniu i uwadze , chciałam i ja przeprosić pana Koryło za to Korytko. Gdy mnie dopuszczono do głosu zaczynam, ale nie mam jak dalej mówić, bo wszyscy panowie na sali od lat 45 do 85 szu szu szu i hi hi hi i ha ha i korytko koryło i hi hi jeszcze chwila, a wyjmą proce i zaczną z nich strzelać kuleczkami z papieru wylewać atrament z kałamarzy – i żadne moje „proszę!” czy „mili panowie!” (to mój cytat z Fostera, z Bostończyków, ale nikt nie wie) swawolnicy szaleją i nie zważają na mój siwy włos farbowany, rzesz cholera, poszaleli, ale jaki kontrast miedzy tą ciszą nabożną, kiedy patriarchowie mieli do powiedzenia rzeczy nie bardziej ważne niż ja. Jeden z tych panów, pewnie po osiemdziesiątce, siedział obok mojej znajomej wydawczyni, i kiedy tylko mógł opowiadał anegdoty ze swojego życia, wisząc u jej ucha jak dziecko u piersi. Panie bowiem są do liczenia głosów, wysłuchiwania anegdot, bycia całowanymi w rękę, abyśmy się mogli zachwycać swoim dobrym obyczajem, a jak się pomylą to się czerwienią, zasłaniają buzię rękoma i piszczą, i skoro zapomniałam, jak się trzeba zachować, to trudno, oni mi delikatnie przypomną.

Przypomina mi się moja znajoma, która miała partnera, który pragnął być wiecznym chłopcem. Ona miała wtedy około 35 lat, on po 50tce i nie dawała rady, gdyż jego model udanego związku polegał na tym, że on miał brykać, a ona mu miała zabraniać. W zasadzie nie chciała zabraniać, ale wtedy on obumierał. Powinna czytać poetę, którego mam tu na koniec, ale wtedy jeszcze nie spisał swego Dzieła.

Ale potem spisał i trzymam sobie, żeby mieć jak znalazł, tom jego wierszy pt. Tylko wzruszenie, który ma to do siebie, że wykłada wprost prostą teorię płci kulturowej, którą autor na pewno uważa także za biologiczną, bo to wiara w Polsce częsta. Świat ten jest z natury podzielony na strefę męską i żeńską, chłopców i dziewcząt, przy czym domena chłopców to świat podniebny, uduchowiony, kulturowy, wojenny, ale i kreatywny, a świat dziewcząt to raczej pastwisko i muczenie wzywające na obiad lub na pogrzeb, to już zależy, kobiety sobie świetnie radzą z jednym i drugim , mówi nam poeta, w każdym razie życie biologiczne należy do dziewcząt a Duchowe i Metafizyczne do chłopców. Np.

„Rozpusty
uczą chłopców dziewczyny
One od razu są starsze (…)
Przypinają sobie piersi Pośladki
Nie robią tego po nic To są wprawki
Ale te rzeczy już w nich rosną (…)”

„Te rzeczy”, jasne, wiemy to od zawsze. Za to chłopcy:

„… ruszają przed siebie Jakby naprawdę wiedzieli gdzie iść
Wypływają w ocean Chcą wejść w niebo We wszechświat
Kolumbowie Kopernicy (…)”1

Kobiety oczywiście nie mogą się tak szastać po świecie zważywszy na te przypięte elementy, bo się odepną.

 

P.S. Zebranie odbywało się w PEN Clubie, dlatego mnie tak zaskoczyło zachowanie chłopców Kolumbów i Koperników.

 

1 Roman Śliwonik, Tylko wzruszenie, 1997.

• • •

Bożena Keff - urodzona w połowie XX wieku. Poetka, pisarka, eseistka, publicystka. Z wykształcenia polonistka i filozofka. Interdyscyplinarną pracę doktorską obroniła w Instytucie Badań Literackich PAN. Wykłada na Gender Studies na Uniwersytecie Warszawskim i innych uczelniach. Wydała: "Razem Osobno" (1986), "Sen o znaczeniu snów" (1994), "Nie jest gotowy" (2000), "Postać z cieniem" (2001), "Barykady. Kroniki obsesyjne" (2006), "Utwór o matce i ojczyźnie" (2008). Mieszka w Warszawie.

• • •

Książki Bożeny Keff w katalogu wydawniczym korporacji Ha!art:

!!! MAKIETA !!!

?

Plac Szczepański 3, 31-011 Kraków, wt-nd 11-18
tel./fax.: +48 12 4228198; tel.: +48 0 728 363 275
email: korporacja@ha.art.pl

 

 

Zrealizowano ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego