Krystian Szadkowski - Do roboty!
Święto pracy spędziłem w Kaliszu. Z tej okazji tamtejszy Klub Krytyki Politycznej zorganizował wykład poświęcony transformacjom pojęcia pracy i sposobom możliwej odpowiedzi na ten proces, ze strony ruchów lewicowych i pracowniczych. Nuda peryferii powiecie.
Gdzie tam! Nadużywając często przewijającego się na tym portalu terminu – doświadczenie kaliskie okazało się symptomem szerszego kryzysu. Mimo niewielkiej frekwencji było całkiem poglądowo.
Organizatorzy zaprosili na to wydarzenie lokalny oddział Solidarności. W odpowiedzi na wystosowany apel o przybycie otrzymali dość zwięzłą odpowiedź: „Przepraszamy, ale chyba pomylili Państwo adres. Pozdrawiamy”. Faktycznie. Jak się okazało, w Kaliszu znajduje się jedyne w Europie Studium Józefologiczne, oraz Sanktuarium Świętego Józefa (patron robotników i ekonomistów), które co roku właśnie w tym okresie jest mocno zapracowane. Co ma „piernik do wiatraka”? Otóż pod auspicjami Związku Zawodowego Solidarność odbywa się tam rokrocznie pielgrzymka pracowników i przedsiębiorców. Lepszego przykładu zacierania klasowego antagonizmu ze świecą by szukać. Elity związkowe widać już sobie z Panem Bogiem konflikt klasowy rozstrzygnęły. Religia ma duży potencjał jednoczenia, ale jednoczy wyłącznie w oddzieleniu.
Drugą z atrakcji, która miała odwrócić uwagę mieszkańców Kalisza od ich codziennych trosk związanych z kwestiami zatrudnienia był typowy, rodzinny festyn zorganizowany przez Radę Miejską SLD. Gwiazdą imprezy była niejaka grupa ,,Masters'', mająca zaprezentować swój przebój ,,Żono moja''. Takie pikniki z kiełbaską i piwem stały się awersem monety sentymentu i tęsknoty, której drugą stronę stanowią pierwszomajowe pochody z czerwonymi flagami spod znaku sierpa i młota.
W jednym z przemówień, z okazji świąt majowych, premier Donald Tusk zwierzył się z pewnej swojej złotej myśli: „Odzyskując wolność i normalność, odzyskaliśmy możliwość świętowania, nie musimy już w tych dniach demonstrować za czymś lub przeciwko czemuś. Dziś święta państwowe to po prostu czas odpoczynku dla obywateli.”
Gdyby Tusk miał zwyczaj wygłaszać pierwszomajowe orędzia, w tym roku powiedziałby najpewniej to samo – może nawet lepiej, że tego nie zrobił. Przekaz rządzących zmienił się przecież niewiele, jeśli w ogóle. Żyjemy wciąż w kraju końca historii, wolności martwej polityki oraz dobrobytu ekonomicznych wskaźników. W kraju, w którym reprezentantka partii rządzącej może bez skrępowania powiedzieć w primetime na antenie TVNu, że polityka jest po prostu nudna, a szczególnie już jej merytoryczne oblicze.
Wbrew zapewnieniom premiera wcale nie odpocząłem w te święta. Podobnie sprawa miała się z nekrofiliczno-patriotycznym festiwalem żałoby wyprawionymi na cześć zmarłych spod Smoleńska. O nudności zaś przyprawia mnie, nie tyle merytoryczna polityka, co raczej jej totalne zniknięcie. Wszystko to bardzo przypomina mi znajomy stan umysłu. Jak głosi mazurska mądrość ludowa „na kaca najlepsza jest praca”. W związku z tym czas wziąć się do roboty! Jednym z zadań wydaje się być co rychlejsze zastanowienie się nad tym jak wyrwać ruch pracowniczy spod macek Kościoła, sentymentu i post-politycznej biesiady. Po raz kolejny w Polsce właśnie w tym kierunku wieść może droga do upragnionych bram polityczności.
• • •
Krystian Szadkowski - (urodzony w 1986 r.) student filozofii, redaktor naczelny czasopisma "Praktyka Teoretyczna", inicjator Projektu Agamben. W wolnym czasie zajmuje się krytyką krytycznej krytyki.
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
