Arkadiusz Wierzba - Słowo od tłumacza: 11 powodów, dla których musiałem przetłumaczyć "Šamana"

- Egon Bondy był, jest i będzie wielki. Nie tylko jako wesoła postać z „Czułego barbarzyńcy”, ale także – jeśli nie przede wszystkim – jako niezależny artysta, performer, poeta, tłumacz i filozof, o ogromnym i wielce interesującym dorobku intelektualnym, pisarskim i akademickim.
- Zbyňek Fišer też, o czym niewiele osób w Polsce wie, poza Mariuszem Szczygłem i Agnieszką Holland zapewne.
- Šaman to wspaniała i okrutnie mądra książka. Chciałbym, by polski Szaman był jej możliwie jak najwierniejszym towarzyszem.
- Na Šamanie, zakupionym dawno temu na moje życzenie przez pewnego Słowaka, uczyłem się czeskiej diakrytyki w czytaniu, pisaniu i „śpiewaniu” (czyli prawidłowej obsługi wymagającej wiele wysiłku i samozaparcia fonetyki języka czeskiego - co bolało), czytając Šamana stałem się prawie-Czechem i prawie-Szczygłem (a potem z miłości do niego, gdy wszyscy już o nim usłyszeli i słusznie go pokochali, Anty-Szczygłem, lecz ogólnie nadal – czechofilem), przy Šamanie zrozumiałem ostatecznie, że czeski to naprawdę bardzo obcy język, lecz jakże piękny. I w ogóle mnie nie śmieszy. Polska fonetyka wypada przy nim blado i nudno, a ja bardzo lubię sobie podśpiewywać.
- Šaman mnie wychował. Po Szamanie nie mogę być już tak śmiertelnie poważny, jak cały ten Kraków, papież, brzoza, Smoleńsk, zielona wyspa, Katyń i Andrzej Wajda razem wzięci.
- Nikt jeszcze Bondy’ego nie tłumaczył w Polsce na taką skalę. Nikt nie dotknął się też Fišera, chociaż Hrabal jest już niemal w całości na półkach. Dlaczego?
- Tłumaczyłem Šamana w ramach swoich epizodów maniakalnych już od wielu lat.
- Ponadto od wielu lat w snach i na jawie Egon Bondy uporczywie mnie prześladował. Tak jak autor Šamana uwielbiam żartować z gówna i ileostomii (z którą Bondy męczył się z racji raka jelita grubego), bo przy Leśniowskim-Crohnie, 6 operacjach na jelitach, praktykach ZUS-u i NFZ-u w Polsce, tylko tyle można już zrobić, by nie zwariować do cna. Tak jak Bondy nienawidzę obłudy, choć tak jak on zmuszony byłem wiele razy ugiąć przed nią kark. Tak jak Bondy chciałbym mieć piękny nagrobek, który podsumuje lapidarnie mój dystans do świata. Na život a smrt se vyser, tady leží Zbyněk Fišer!
- Tak jak Bondy, niestety, uwielbiam również układać stosy poduszek przed spaniem i palić przed wieczornym spoczynkiem, który zawsze może okazać się tym ostatnim.
- Bo po latach uginania karku przed możnymi tego świata jako młody i wykształcony, ale jednak tylko ghostwriter i ghost-translator z szarej strefy, bez silnych „pleców” i z rentą inwalidzką, do której w Polsce oficjalnie niewiele mogę dorzucić dodatkowego zarobku, chciałem zrobić coś pod własnym nazwiskiem, zrobić coś, co lubię robić, i nie wstydzić się już tego przed nikim.
- Moja żona lubi Bondy’ego. Wszyscy jej i moi znajomi też go chyba nadal lubią.
- Bondy’ego lubiła również Klaudia Lekka.

Arkadiusz Wierzba
Praga, 15.II.2012 r.
• • •
Arkadiusz Wierzba (ur. 1985) – tłumacz języka czeskiego pracujący w branży od 3 lat, recenzent, copyrighter, ghostwriter, inwalida notorycznie szykanowany przez polski system (NFZ, państwo polskie, ZUS, przyjaciele-katolicy), który porzucił ostatecznie na rzecz systemu czeskiego, absolwent polonistyki na UJ w Krakowie, autor opublikowanej pracy dyplomowej o R. Wojaczku ("Dwugłos w sprawie tradycji", „WIELOGŁOS” nr 1/2007), teksty zamieszczał m.in. w Witrynie Czasopism, independent.pl (R.I.P), „Ricie Baum”, „Roczniku Mitoznawczym”, miesięczniku „Znak” (LOL), „Dekadzie Literackiej” (LOL2), „Rozdzielczości Chleba”; samouk, geek, lubi korut, nie jeździ już na wózku, używa worków stomijnych i czytnika Kindle, chory na Leśniowskiego-Crohna i dwubiegunową afektywną. Nad przekładem „Šamana”, który dawniej służył mu jako podręcznik do czeszczyzny, pracuje prywatnie już od kilku lat. Mieszka z żoną w Pradze. Szczęśliwy.
• • •
Więcej o książce Szaman Egona Bondy'ego w katalogu wydawniczym Korporacji Ha!art
!!! MAKIETA !!!
?
!!! MAKIETA !!!
?
