Konrad Janczura

Dogorywająca Michnikowszczyzna ma jeszcze kilka swoich cichych klitek, dzięki którym garstka osób traktuje ją poważnie. Spróbujmy się zatem przyjrzeć tegorocznej literaturze tzw. wysokiej, czyli tej sygnowanej przez „Gazetą Wyborczą” i zaprzyjaźnione z nią media (tak, wciąż jeszcze takowe istnieją). Nie żebym Państwa zachęcał do czytania tego wszystkiego – jest to przecież badziewie, jak sama „Gazeta Wyborcza”, którą czytam tylko dlatego, że mi płacą.

Wojtek Żubr Boliński

Od dziecka coś tam rysowałem, ale nigdy nie zająłem się tym na poważnie, a moim szczytowym osiągnięciem w dziedzinie plastyki było to, jak kiedyś na studiach jedna laska zobaczyła moje bazgroły w zeszycie i stwierdziła, że fajnie by było, gdybym to ja zaprojektował jej tatuaż. Na co tylko parsknąłem śmiechem. Talent plastyczny? Jak najbardziej. Praca nad nim? A skąd!

Gabriel Krawczyk

Nagroda Jarosława Kaczyńskiego dla najbardziej inspirującego filmu roku: Kedi – sekretne życie kotów / Nagroda im. Ryszarda Petru za snucie głupot nie z tej ziemi dla Darrena Aronofsky'ego, reżysera i scenarzysty Mother! / Szydło z worka dla twórców biografii politycznej byłej polskiej premier (Kobieta, która odeszła), która to biografia okazała się być 3-godzinnym filipińskim kinem zemsty / Nagroda im. Ernesta Hemingwaya za zwięzłe podsumowanie polskiej sceny politycznej dla serialu Netflixa Seria niefortunnych zdarzeń

Dawid Juraszek

Xiaolu Guo nie stroni od tematyki politycznej, ideologicznej, socjologicznej, ba, wręcz się do niej garnie, w swoiście wyrazisty sposób dokonując rozrachunku z ojczyzną, ale i z Zachodem, ze światem własnym i zewnętrznym, od praw kobiet w patriarchalnym społeczeństwie po rolę artysty w społeczeństwie materialistycznym. Czy ten, jeśli nie interwencyjny, to na pewno zaangażowany wymiar jej twórczości zachowa po latach wartość artystyczną, czy też tylko historyczną? Czy warto, czy wolno o to pytać?

Aldona Kopkiewicz

„Ma się jedynie swój smutek i swój smak”, ma się jedynie swoją małą osobność, z którą nie da się już podzielić, zwłaszcza na fejsbuku. Siedzi się więc ze sobą smętnie i samotnie, podczas gdy posty spływają. Z wydawnictw, pism, od znajomych, od znajomych znajomych. Tylko reklamy, akcje, byle cię wciągnąć. Głównie o polityce, tej bardziej bieżącej. Chce ci się w czymś uczestniczyć, pożyć chce dziś trochę twój zmysł udziału? (Mówię teraz do siebie, proszę o wyrozumiałość). Włącz się do którejś z debat lub zniknij.

Anna Fiałkowska

Niedawno obejrzałam litewski film pod tytułem Trzy dni. Nie przeczytałam przed seansem opisu i byłam bardzo zdziwiona, kiedy okazało się, że spędziłam przed ekranem półtorej godziny – bez najmniejszej przerwy, ani na siku, ani na papieroska, ani na szklankę wody, co się prawie nigdy nie zdarza w przypadku laptopowych seansów. Bite półtorej godziny patrzyłam na biedę. I dobrze mi się na nią patrzyło.

Gabriel Krawczyk

Allen nie jest już komediowym egzystencjalistą, dla którego humor to amortyzator w podróży przez podziurawione życie. Niektórzy krytycy nazywają to dojrzałością – jak gdyby odrobina humoru była z definicji dziecinna... Ja to nazywam szkodliwym defetyzmem. Defetyzm pochłania prywatność i emocje bohaterów. Rządzi intrygą i jej symbolicznym finałem. Włada doczesnością i (opróżnioną z sensu) eschatologią. Defetyzm jest tu zwyczajny i nieatrakcyjny, a równocześnie nadnaturalnie paraliżujący.

Wiktoria Bieliaszyn

Rozprzestrzeniająca się histeria i paranoja sprawiły, że wybierając się na jeden z dwóch dotychczasowych pokazów Matyldy w Polsce spodziewałam się wszystkiego, co najgorsze: podłożenia bomby pod warszawski Iluzjon, pikiety prawosławnych antysystemowców, którzy na wzór rosyjskich fanów cara Mikołaja mogliby spróbować zablokować wejście do sali kinowej; czy chociażby druzgocącego komentarza ze strony ambasadora Federacji Rosyjskiej, który – bagatela – również był na tym seansie obecny (i chyba całkiem nieźle się bawił).

Paweł Kaczmarski

Czy współczesne gry, zwłaszcza gry wideo, służą przygotowaniu nas do pracy? Nie tyle jakiejś konkretnej pracy, co pracy w ogóle – z całą jej późnokapitalistyczną monotonią i nudą, dyscypliną i poczuciem groteskowej bezcelowości? Czy gry przyzwyczajają nas do pracy w późnym kapitalizmie, oduczając kwestionowania zadań i wytycznych, powodując internalizację najróżniejszych dyscyplinarnych mechanizmów i kapitalistycznego etosu pracy?

Projekt Petronela Sztela      Realizacja realis

Nasz serwis używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmieniać w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w naszej polityce prywatności.

Zgadzam się na użycie plików cookies.

EU Cookie Directive Module Information