SPIS RZECZY:
Michał Paweł Markowski "Nicość i czcionka. Wprowadzenie do lektury Rzutu kośćmi Stéphane'a Mallarmé"
"Nota redakcyjna. O wcześniejszych przypadkach Rzutu kośćmi Stéphane Mallarmé"
"Un Coup de Dés jamais n’abolira le Hasard" („Cosmopolis” no 17, mai 1897)
"Rzut Kośćmi nigdy nie zniesie Przypadku" — przekład Tomasz Różycki
"Un coup de dés jamais n’abolira le hasard" (Gallimard, juillet 1914)
"Rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku" — przekład Tomasz Różycki
Tomasz Różycki "Kilka słów po przekładzie"
Katarzyna Bazarnik, Zenon Fajfer "Dwa Rzuty kośćmi czyli szczególna i ogólna teoria liberatury"
OPIS KSIĄŻKI:
Zarówno twórczość Stéphane’a Mallarmé (1842 –1898), jak i jego myśl
teoretyczna, mają dla liberatury znaczenie fundamentalne. W zbiorze
„Divagations” (1897) francuski symbolista zawarł pionierskie rozważania
na temat książki i jej relacji z poetyckim słowem, niezwykle
inspirującą rolę odegrał również nigdy nie zrealizowany projekt Księgi,
będący dla twórców liberatury wciąż aktualnym wyzwaniem. Przede
wszystkim jednak Mallarmé jest autorem prawdziwego arcydzieła
liberatury: poematu przestrzennego "Un coup de dés jamais n’abolira le
hasard" – "Rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku". Utwór ten nie miał
dotąd szczęścia do polskich wydawców. Był już wprawdzie kilkakrotnie
publikowany (w przekładach Macieja Żurowskiego, Jacka Trznadla i Adama
Ważyka), zawsze jednak z mniej lub bardziej poważnymi odstępstwami od
oryginalnego układu typograficznego i licznymi błędami edytorskimi,
rażąco wypaczającymi intencje poety. Nowy przekład Tomasza Różyckiego
jest od tych błędów wolny, dzięki czemu polski czytelnik otrzymuje
znacznie prawdziwszy obraz dzieła Mallarmégo. Istotną przy tym nowością
w porównaniu z poprzednimi polskimi edycjami "Un coup de dés" jest
prezentacja poematu w obu znanych wersjach: z roku 1897 (wydrukowanej w
piśmie „Cosmopolis”) oraz w wersji ostatecznej, wydanej w formie
książkowej w roku 1914. Różnią się one krojem czcionek i układem
przestrzennym (pierwsza zajmuje 9 stron, druga – 21), występują również
drobne różnice w warstwie werbalnej – wszystko to znalazło
odzwierciedlenie w niniejszej, dwujęzycznej edycji.
ZE WSTĘPU:
Według Valéry’ego, „kto nie odrzucił złożonych tekstów Mallarmégo,
zaczynał niepostrzeżenie uczyć się na nowo sztuki czytania”, co
znaczyło także powrót do zagubionej przez pośpieszne czytanie gazet i
przeskakiwania z kolumny na kolumnę „intensywnej powolności spojrzenia,
która uchwyciłaby całość słownych powiązań jednym rzutem oka, jednym
spojrzeniem. Ta nowa sztuka czytania i patrzenia nie mogłaby, rzecz
jasna, powstać, gdyby nie radykalna rewolucja typograficzna, której
efektem jest Rzut kośćmi. [...]
Ale Rzut kośćmi, poza tym, że mnoży interpretacje i rodzaje czcionek,
że składa się i wykłada na wszystkie strony, jest także — może nawet
przede wszystkim — wielkim poematem metafizycznym, w którym dochodzi do
inscenizacji wielkiej gry, jaką poeta przez całe lata toczył z
istnieniem i nicością.
Michał Paweł Markowski
Przestwór mallarmé'ańskiej Księgi, jak czasoprzestrzeń w
einsteinowskiej wizji świata, staje się wartością dynamiczną, nie tylko
zależną od treści utworu, ale i tę treść współkształtującą. „Książka,
całkowita ekspansja litery, musi wprost z niej wydobyć ruchliwość i
będąc przestrzenną, przez odpowiedniki, rozpocząć grę nie wiadomo jaką,
która potwierdzi fikcję” — mówi/pisze Mallarmé. „Zdanie, które we mnie
bierze swój początek — (...) ujęte zwięźle, chce, żeby wszystko na
świecie istniało po to, by skończyć się książką”. Śmierć poety
przerwała prace nad Księgą, pozostawiając nam tylko strzępy jego wizji.
Lecz niewątpliwie dwoma Rzutami kośćmi — tym wykonanym jeszcze za
życia, na łamach pisma „Cosmopolis”, a zwłaszcza tym drugim, wykonanym
już w „okolicznościach wiecznych”, w roku 1914 — Mallarmé przyczynił
się, jak mało kto przed nim i niewielu po nim, do iście
einsteinowskiego przewrotu w literaturze. Przewrotu, który polega na
odejściu od neutralnego statusu przedmiotu zwanego książką i włączeniu
go w obręb dzieła.
Przewrót ten nazywamy liberaturą.
Katarzyna Bazarnik i Zenon Fajfer (z posłowia) |